Wirtualna Kultura na spacerze po Bierutowie z Beatą Maciejewską.przypomniała sobie, jaką dedykację w grudniu 2018 prof. Urszula Glensk wpisała jej do książki: "Historia słabych. Reportaż i życie w dwudziestoleciu (1918-1939)":
Drogiej Pani Krystynie ku refleksji w jakim wygodnym i bezpiecznym świecie żyjemy.
Wirtualna Kultura o tej dedykacji i jej sensie pisała na blogu w styczniu 2021, gdy dopadł nas COVID:
- kliknijcie: Internet bawi, ale też skłania do refleksji.
Teraz do tego wróciła. Porównanie świata współczesnego do tego z lat 1920-1939 robi wrażenie, na przykład rozwój medycyny i początki leczenia antybiotykami, ale jeszcze większe wrażenie robi porównania do innych wieków.
Kliknijcie, by przeczytać o zabytkach Bierutowa:
- kliknijcie: Bierutów - Wikipedia
oraz w wewnętrzne linki, by zdjęcia zabytków zobaczyć.
Wirtualna Kultura nie zapamiętała dobrze opowiadanej przez Maciejewską historii o kacie, więc zapytała o to sztuczną inteligencję:
"Bierutów otrzymał prawo karania przestępców w 1333 roku, co wiązało się z tzw. prawem miecza (prawo do wydawania wyroków śmierci). Choć miasto posiadało własną szubienicę, to utrzymanie etatowego, stałego kata było dla mniejszych miejscowości ogromnym obciążeniem finansowym. Z tego powodu do wykonania wyroków śmierci (ścięcie mieczem, powieszenie) Bierutów regularnie wypożyczał i opłacał kata sprowadzanego z Wrocławia lub pobliskiej Oleśnicy. Kat z Wrocławia przybywał na miejsce wraz ze swoimi pomocnikami wyłącznie na czas egzekucji, a koszty jego podróży i diety pokrywano z kasy miejskiej."
Pewnego razu wrocławski kat źle (nieskutecznie) wykonał swoją robotę, narażając skazanego na cierpienia. Rozwścieczony tłum pogodnił go i poćwiartował - tak to mniej więcej było. Kat sam został zakatowany.
Około 4 tysięcy mieszkańców Bierutowa - razem z gminą 8 tysięcy - ambitnie marzy, by Bierutów przyciagał turystów. Oto fragment artykułu Beaty Maciejewskiej, opublikowanego w Gazecie Wyborczej:
Tworzymy trakt historyczny łączący miejsca ważne dla dziejów, pamięci i dziedzictwa Bierutowa - mówi burmistrz Piotr Sawicki. - Wychodzimy z zamku, spod barokowej bramy ("odrestaurowanej, czy pani widziała?"), potem udajemy się do kościoła św. Katarzyny, świątyni zamkowej z lożą książęcą (można wewnątrz posłuchać 16-minutowej nagranej opowieści), potem przechodzimy do wieży ratuszowej (będziemy w niej pokazywać proces rozwoju miasta, od lokacji do czasów współczesnych), a następnie idziemy do ruin kościoła Trójcy Świętej, potem do parku.
I co Wy na to? Kiedy pojedziecie do Bierutowa?
Pierwszą atrakcją była wspinaczka po schodach do wnętrza wieży ratuszowej. Kliknijcie na pierwsze zdjęcie. Widać na nim też Beatę Maciejewską z mikrofonem. Nagłośnienie było bardzo dobre.
Uwaga. Zdjęcie kościoła i synagogi zrobiła Ania.
Krystyna - Wirtualna Kultura










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz