wtorek, 12 maja 2026

"Jesteśmy w tym, co przemija" - refleksje na temat dokumentalnego filmu "Pieśń lasu" i spektaklu Kobietostanu "Zejście"


W sobotę, 9 maja 2026, Wirtualna Kutlura zjechała z Anią windą na poziom -2 podziemnego parkingu Akademii Sztuk Teatralnych we Wrocławiu, by

a w niedzielę wybrała się do Dolnośląskiego Centrum Filmowego 

"Pieśń lasu" będzie można jeszcze obejrzeć 13, 16 i 17 maja w DCF. "Zejście" dopiero w październiku, chyba w Piekarni.




Co dwa wydarzenia łączy? ZIEMIA. W ziemi rośnie las z filmu, a w finałowych scenach "Zejścia" kobiety wiją się w ziemi - chyba ogrodowej. Ziemia jako podłoże lasu nie dziwi Wirtualnej Kultury. Z wytłumaczeniem roli ziemi w "Zejściu" ma ona problem. Może to wyjaśniłoby się, gdyby znała dwie książki:
  • Maureen Murdock, "Podróż bohaterki"
  • Margaret Atwood, "Penelopiada",
bo twórczynie spektaklu piszą, że punkt wyjścia stanowi przecięcie tych dwóch książek - z tego punktu wyruszyły w własną podróż. Może w rozszyfrowaniu tego pomogą Wam te teksty:

"Jesteśmy w tym, co przemija" to cytat z filmu. Zdaniem Wirtualnej Kultury przemijanie jest też w "Zejście". Kobiety zanurzając się w brudnej ziemi, zdrapują z siebie ślady smutnych przeżyć, porażek, zmartwień, Ból i cierpienie przemijają. W lesie jest słońce, w "Zejściu" oczyszczająca woda.

"Pieśń lasu" pokazuje pradawne lasy Francji i dziadka z wnukiem, którzy bezskutecznie chcą sfotografować głuszcza. Przepiękny głuszec pojawia się na ekranie, chociaż w pradawnym lesie już go nie ma. Film urzeka atmosferą spokoju, chociaż jest scena walki jeleni. Pisklaki wychylające się z dziupli, by wykonać pierwszy lot, wzruszają. Przyroda zachwyca o każdej porze roku, a śpiew ptaków daje ukojenie. Film to 94 minuty bycia w innej rzeczywistości niż ta pełna zgiełku i pośpiechu w mieście. Cudownie się go ogląda.

"Zejście" poza finałem to zbiór scenek rozgrywających się jednocześnie. Widz przemieszcza się między nimi w dowolny sposób, ma dużo czasu na analizę, co usłyszał lub zobaczył. Może wejść na drabinę, by wyrecytować tekst przygotowany przez zespół. Kliknijcie na zdjęcie Henryka Mazurkiewicza na drabinie. Widz staje się częścią performatywnego wydarzenia. Ciekawy pomysł inscenizacyjny.

Teksty są autorstwa uczestniczek spektaklu. To efekt kilku miesięcy warsztatów, sposób na włączenie kobiet do działań kulturalnych i aktywności obywatelskiej. Za każdą scenką kryje się czyjaś historia, tylko nie w pełni opowiedziana. Można ją samemu uzupełnić.

Wirtualna Kultura czeka teraz na fachową recenzję "Zejścia", którą zapewne napisze Henryk Mazurkiewicz. Jego uśmiech na zdjęciu poniżej dobrze wróży. Kliknijcie.


Uwaga. Zdjęcia zrobiła Ania. Na dwóch pierwszych są reżyserki "Zejścia": Agnieszka Bresler i Iwona Konecka. Kliknijcie na zdjęcia. Na Facebooku Kobietostanu jest około 30 zdjeć zrobionych przez zawodowego fotografa:
Film o głuszcu w Polsce:
Krystyna - Wirtualna Kultura 

1 komentarz:

  1. Bardzo ciekawe . Dziękuję Pozdrawiam Seniorka

    OdpowiedzUsuń