Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 września 2026

Film dokumentalny "Orzech - zawsze chciałem być z ludźmi"

Ewa, jedna z czytelniczek bloga, przysłała Wirtualnej Kulturze informację o dokumentalnym filmie o ks. Stanisławie Orzechowskim (1939-2021), który przez 56 lat był kapłanem archidiecezji wrocławskiej, z czego przez 54 lata służył kolejnym pokoleniom studentów jako duszpasterz akademicki DA „Wawrzyny”. Scenariusz i reżyseria filmu: Magdalena Piejko, Damian Żurawski, zdjęcia: Damian Żurawski

Ks. Stanisław Orzechowski latach 1964-1967 pracował jako wikariusz w parafii św. Barbary w Nowej Rudzie-Drogosławiu.

W 1967 r. został duszpasterzem akademickim w DA „Wawrzyny” przy ul. Bujwida we Wrocławiu. Jednocześnie pełnił też funkcję wikariusza i katechety w parafii pw. św. Wawrzyńca, na terenie której działa duszpasterstwo studentów. 

29 sierpnia 1980 r. celebrował Mszę św. w Zajezdni Autobusowej nr VII MPK we Wrocławiu. Od września tego roku był kapelanem wrocławskiej „Solidarności.

Od 1979 r. był organizatorem i Głównym Przewodnikiem Pieszej Wrocławskiej Pielgrzymki do Sanktuarium św. Jadwigi w Trzebnicy, a od 1981 r. na Jasną Górę oraz studenckich pielgrzymek na Ślężę. Pielgrzymowanie było jednym z najważniejszych sposobów, w jaki oddawał cześć Panu Bogu.

Ks. Stanisław Orzechowski uhonorowany był m.in.:
  1. Nagrodą Polcul Foundation (przed 1990)
  2. Nagrodą Kolegium Rektorów Wrocławia i Opola (1997)
  3. Srebrnym Medalem Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej (2004)
  4. Nagrodą Wrocławia (2005)
  5. Medalem Wdzięczności KZ NSZZ „Solidarność” Zakładu Przewozów Regionalnych –Wrocław (2005)
  6. Medalem „Zawsze Solidarni” (2005)
  7. Medalem Tygodnika Katolickiego „Niedziela” Mater Verbi (2005)
  8. Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis” (2006)
  9. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (2006)
  10. Tytułem Honorowego Obywatela Wrocławia (2015)
  11. Tytułem Honorowego Obywatela Dolnego Śląska (2018)
  12. 14 września 2005 r. zajął trzecie miejsce w plebiscycie Gazety Wyborczej „Wrocławianin Naszych Czasów”
Prezydent RP Andrzej Duda nadał pośmiertnie ks. prałatowi Stanisławowi Orzechowskiemu 

KRZYŻ KOMANDORSKI ORDERU ODRODZENIA POLSKI 

za wybitne zasługi w pracy duszpasterskiej i działalności społecznej.

Uwaga. Kliknijcie w zdjęcie, które Wirtualna Kultura skopiowała z intermetu. Jest na nim tramwaj 3302, któremu MPK Wrocław nadało imię legendarnego księdza Stanisława Orzechowskiego. 
Krystyna - Wirtualna Kultura


Czytaj więcej »

wtorek, 1 września 2026

Festiwal Korelacje przed nami - propozycja



Czwarta edycja Festiwalu Korelacje będzie w Centrum Kultury Nowy Pafawag - nie w DCF (Dolnośląskie Centrum Filmowe): 
Bilety będą do kupienia też w Nowym Pafawagu - online lub w kasie. Wirtualna Kultura jeszcze  nie wie kiedy - chyba już we wrześniu (?). Zaglądajcie na Facebook Nowego Pafawagu:

Festiwal Korelacje to pierwszy w Polsce festiwal filmów z autorskimi narracjami. Narracje w filmach prezentowane są w formie nagrań głosowych oraz napisów SDH (dla niesłyszących). Dodatkowo na polski język migowy (PJM) tłumaczone są spotkania po seansach.

Jeśli nie pamiętacie lub nie wiecie, o co chodzi w tym Festiwalu, zajrzyjcie tutaj: 
Wirtualna Kultura jest jego fanką.


Termin Festiwalu Korelacje26-29 listopada 2026

Miejsce: Centrum Kultury Nowy Pafawag na Nowym Dworze, ul. Chociebuska 4-6


Filmem otwarcia będzie "Zemsta" w reżyserii Andrzeja Wajdy, z autorską narracją Artura Andrusa
"Ponadczasowa ekranizacja komedii Aleksandra Fredry "Zemsta" z niezapomnianymi kreacjami aktorskimi 
  • Janusza Gajosa, Andrzeja Seweryna, Katarzyny Figury, Romana Polańskiego, Daniela Olbrychskiego, Agaty Buzek i Rafała Królikowskiego,
 już od ponad 20 lat zachwyca widzów. Podczas Korelacji pokażemy ją w nowej wersji, z wyjątkowym komentarzem Artura Andrusa. 

Pokaz filmu wpisuje się także w obchodzoną w tym roku 100. rocznicę urodzin Andrzeja Wajdy.

Warto dodać, że dla Artura Andrusa nie jest to pierwsze zetknięcie się z Festiwalem Korelacje. Ma już na swoim koncie narrację do filmu "Chudy i inni" w reżyserii Henryka Kluby, który z powodzeniem został zaprezentowany podczas festiwalu w 2024 roku.

Filmy z autorskimi narracjami w ramach Festiwalu Korelacje obejrzały już tysiące widzów w całym kraju, odkrywając zupełnie nowy sposób doświadczania kina. Podczas poprzednich edycji w ramach festiwalu zostały zaprezentowane m.in. legendarne filmy w reżyseri
  • Marka Piestraka "Klątwa Doliny Węży" z narracją Łony, 
  • "Wilczyca" z narracją Doroty Masłowskiej, 
  • "Rejs" Marka Piwowskiego z narracją Matyldy Damięckiej, 
  • "Seksmisja" Juliusza Machulskiego z narracją Macieja Kurowickiego, 
  • "To tylko Rock" Pawła Karpińskiego z narracją Doroty Masłowskiej,
  • „Dziecinne Pytania” Janusza Zaorskiego z narracją Filipa Springera.

Uwaga. Wirtualna Kultura skopiowała zdjęcia z Facebooka organizatorów.

Krystyna - Wirtualna Kultura 
Czytaj więcej »

czwartek, 13 sierpnia 2026

Najlepsze filmy z najgorszych i OFCA - WK poleca

Chyba wiecie, jakie filmy są wyróżniane "Malinami". Ale czy wiecie, że są miłośnicy najlepszych filmów spośród najgorszych? Możecie się o tym przekonać zaglądając na strony DCF (Dolnośląskie Centrum Filmowe):  

"Filmy Najlepsze z Najgorszych rozbudzają wśród widza miłość do kina klasy B od 2015 roku. Dotychczas odbyło się kilkaset seansów i wydarzeń w ramach przeglądu. Pomysłodawczynią i programerką cyklu jest Monika Stolat, a organizatorem Nowa Aleksandria.

Prowadzącym cykl w kinie DCF jest Jakub Balcerzak – miłośnik kina, które stanowi dla niego przestrzeń dialogu. Od siedmiu lat związany z DKF Politechnika, gdzie współtworzy program oraz prowadzi prelekcje i dyskusje."

Zobaczcie co o Monice napisano z okazji 80lecia Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie: 

W ramach cyklu "Najlepsze z najgorszych" 27 sierpnia 2026, godz. 20, będziecie mogłi obejrzeć w DCF kultowy film The room. Seans zostanie poprzedzony prelekcją Jakuba Balcerzaka.
Historia kryształowo dobrego, przystojnego, zabawnego i uczciwego bankiera, który zostaje zdradzony przez narzeczoną i przyjaciela. 

Amerykańskie media pisały, że to „Obywatel Kane kina klasy B.” I rzeczywiście, „The Room” to jeden z absolutnie najgorszych filmów świata, antyarcydzieło, wzorcowy, wielopoziomowy przykład tego jak nie robić filmów. Jednocześnie to film kultowy i tak zły, że aż dobry.

(...)

Tommy Wiseau jest odtwórcą jednej z głównych ról, reżyserem, scenarzystą i producentem filmu. Dla „The Room” był także założycielem firmy produkcyjnej, prezesem, dyrektorem wykonawczym, działem prawniczym, menadżerem marki i wszystkim kogo tylko można sobie wyobrazić.

Tommy Wiseau, który przez lata ukrywał swoje pochodzenie, choć wszystko wskazuje na to, że naprawdę nazywa się Tomasz Wieczorkiewicz i pochodzi z Poznania",

22 października w DCF będzie pokazany film o motocyklu, który okazał się wampirem:
"Kupiłem motocykl, który jest wampirem” to brytyjska komedia grozy, w której satanistyczny rytuał, gang motocyklistów i wampiryczne prawidła spotykają się z pubowym humorem,

Zajrzycie też na stronę "Najlepszych z najgorszych", żeby więcej dowiedzieć się o tego typu filmach:
Czym muszą się  charakteryzować filmy, by zostać najlepszymi z najgorszych? Jak myślicie?

Wytrwali czytelnicy Wirtualnej Kultury wiedzą, że DCF, czyli dawna "Warszawa", to ulubione miejsce WK. Mimo późnej pory (?) ona zaciekawiła się cyklem najlepszych z najgorszych.  A Wy?


Wirtualna Kultrura chciałaby polecić również dokumentalny film "Kandydaci śmierci" w DCF (od 13 do 20 sierpnia): 
Ona ten film obejrzała z Anią w maju: 

Uwaga. WK dziękuje za zdjęcia z wakacji. Ona z Wrocławiem nie rozstaje się, a Ola podziwia słoneczniki w lubuskim, Jola zaćmienie słońca z balkonu w Oleśnicy. Kliknijcie.

Oleśnica zaprasza, jak co roku, na  festiwal współczesnego cyrku OFCA od 14 do 16 sierpnia:
To tylko pół godziny z Dworca Głównego PKP. Wirtualna Kultura ma miłe wspomnienia z OFCY. Była na niej dwa razy i to z Basią: 
Krystyna - Wirtualna Kultura

Czytaj więcej »

wtorek, 4 sierpnia 2026

Marylin Monroe razy trzy

Marylin Monroe urodziła się 100 lat temu i żyła 36.  Więcej o Marylin dowiecie się z książki Katarzyny Czajki-Kominiarczuk: 

 Posłuchajcie rozmowy z autorką:

Gwiazda. Legenda. Wcielona męska fantazja. Albo, po prostu, blondynka: zjawisko o twarzy dziecka, ciele bogini i mózgu kanarka. Marilyn Monroe była życiową rolą Normy Jeane Mortenson, tak doskonałą, że aktorka, przynajmniej w oczach widzów, zupełnie się w niej roztopiła, i tak wyczerpującą, że wypaliła się w wieku 36 lat. 

Było wiele zjawiskowo pięknych gwiazd Hollywood. Było wiele aktorek, które nazywano symbolami seksu. Wiele z nich grało w dużo lepszych filmach. Ale to Marilyn Monroe jest mitem. Dlaczego akurat ona? 

Na to pytanie spróbuję odpowiadamy wraz z Katarzyną Czajką-Kominiarczuk, blogerką, podcasterką i autorką książki "Marilyn Monroe. Wszystkie twarze bogini".

Wirtualna Kultura postanowiła napisać o tej książce w związku z wystawą zdjęć Marylin: 

i inicjatywą Kina Nowe Horyzonty

Na stronie Kina napisano:

Osoby posiadające bilet na pokaz filmowy mogą skorzystać z 10% zniżki na bilet wstępu na wystawy „Marilyn Monroe. Czuję, że ją znam, ale czasem moje ręce wyginają się do tyłu” i „Arsenic Ballerinas” w Krupa Art Foundation do 30 sierpnia 2026.

Szczegóły zobaczcie na stronie Krupa Art Foundation:

Uwaga: Aby wziąć udział w oprowadzaniu, należy zakupić dwa bilety: bilet na seans i bilet na oprowadzanie. Bilet na oprowadzanie jest ważny wyłącznie w połączeniu z biletem na wskazany seans. Kliknijcie w afisz.
  • 5 sierpnia, Niagara (1953)
  • 12 sierpnia|,  Pół żartem, pół serio (1959)
  • 20 sierpnia, Mężczyźni wolą blondynki (1953)
  • 26 sierpnia, Skłóceni z życiem (1961)
Krystyna - Wirtualna Kultura
Czytaj więcej »

niedziela, 14 czerwca 2026

Ida, Zimna wojna i Ojczyzna Pawła Pawlikowskiego

Wirtualna Kultura pisze ten wpis, bo obiecała go młodszemu koledze, który jest zainteresowany jej wrażeniami z filmu Pawła Pawlikowskiego "Ojczyzna".  Ale jak pisać o "Ojczyźnie", by nie zdradzić fabuły i przesłania?

  • Ida, rok 2013, po wyjściu z DCF Wirtualna Kultura chciała do kina wrócić i dalej oglądać, bo film zrobił na niej ogromne wrażenie (WK nie była jeszcze blogerką), ona wtedy odkryła Agatę Kuleszę i Dawida Ogrodnika, 
  • Zimna wojna, rok 2018, po wyjściu z kina (którego?) Wirtualna Kultura mogła godzinami słuchać "czarnych oczek", Joanna Kulig oczarowała ją bez reszty na stałe, kliknijcie: Czarne oczka, co płaczecie ...wpis na blogu
  • Ojczyzna, rok 2026, po wyjściu z Nowych Horyzontów Wirtualna Kultura pobiegła do domu, by w laptopie poszukać prawdy o Tomaszu Mannie i jego dzieciach, po drodze w tramwaju zastanawiając się, dlaczego po ostatnim kadrze w trakcie "napisów" widzowie masowo opuszczali salę i czy Pawlikowski myśli, że jego film trafi do wszystkich pokoleń.
Ta ostatnia wątpliwość wiąże się z pytaniem, czy to jest film o czasach zimnej wojny (nieznanych młodym), rok 1949, czy film o relacji ojciec-dzieci (relacji mąż-żona w filmie nie ma) - tak myśli chyba większość recenzentów: 

Uwaga Wirtualnej Kultury skupiła się na córce Manna, Erice fantastycznie zagranej przez niemiecką aktorkę Sandrę Huller. Filmowy Tomasz Mann nie wzbudza sympatii - podobno niemiecki aktor Hanns Ziler swoją grą uratował postać Manna w filmie (?):

Wirtualna Kultura nie może więcej pisać o wrażeniach, bo zapewne wybierzecie się na Manna do kina (oficjalna premiera 19 czerwca). Film trwa 82 minuty:
Wirtualna Kultura chciałaby tylko dodać, że się zagapiła i nie zauważyła na ekranie Joanny Kulig, która w filmie jest solistką zespołu jazzowego. Za to przyglądała się strojom Eriki, która preferowała spodnie, co WK zaskoczyło.Poza tym była świetnym kierowcą. Trasę Frankfurt-Weimar pokonała bez przeszkód, nawet poradziła sobie na granicy NRF/NRD.

Czy Mann przed II Wojną Światową był mentalnie taki sam jak w roku 1949?  Wirtualna Kultura błędnie myśłała, że czarno-biały film Pawlikowskiego jest dokumentalny. Pawlikowski, reżyser i współautor scenariusza, bardzo sprytnie fakty przeplatał fabułą.
Bardzo dobrze się stało, że ona do kina poszła nieprzygotowana teoretycznie. Nic o prywatnym Mannie nie wiedziała. Film trzymał ją w napięciu jak kryminał i za wcześnie się skończył. Sami się o tym przekonajcie.

Podobno Pawlikowskiemu proponowano nakręcenie filmu biograficznego o Tomaszu Mannie na podstawie książki, na co on się nie zgodził. Wirtualna Kultura nie zapamiętała, o którą biografię chodziło:
  • "Tomasz Mann: Życie jako dzieło sztuki” – Hermann Kurzke
  • „Czarodziej” – Colm Tóibín.
Chyba o tę pierwszą.

Wirtualna Kultura widziała przedpremierowy seans. Jak wrócicie z kina, to przeczytajcie, co o filmie piszą inni (recenzji w internecie jest bardzo dużo):

Uwaga. Ruiny pałacu w filmie to nie jest Boszków. Jedna z najważniejszych scen filmu została zrealizowana w dawnym zespole pałacowym w Goszczu - w tamtejszym kościele poewangelickim: 
Krystyna - Wirtualna Kultura

Czytaj więcej »

wtorek, 26 maja 2026

Filmy warte obejrzenia

Wirtualna Kultura lubi chodzić do kina, chociaż czasu jej często na to brakuje. Jeden  film, pełną optymizmu romantyczną komedię, już przegapiła - za szybko zniknął z ekranów:  

Chciała na nim odpocząć od zgiełku dnia codziennego. 

Teraz nie będzie zwlekać i szybko obejrzy "Ojczyznę", dokumentalny film Pawła Pawlikowskiego, nagrodzonego na Festiwalu Filmowym Cannes 2026 Złotą Palmą za najlepszą reżyserię. Film był nominowany do Złotej Palmy w konkursie głównym: 
Fragment opisu filmu ze strony FilmWeb:
"Ojczyzna" opowiada o relacji między Thomasem Mannem (Hanns Zischler), laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie literatury, a jego córką Eriką (Sandra Hüller) – aktorką i pisarką. Akcja rozgrywa się w szczytowym okresie zimnej wojny. 

Ojciec i córka wyruszają w trudną, pełną emocji podróż czarnym Buickiem przez zrujnowane Niemcy – z Frankfurtu pod kontrolą amerykańską do Weimaru pod wpływem sowieckim. Po raz pierwszy od wojny Mann wraca do swojej ojczyzny, po tym jak podjął wcześniej trudną decyzję o emigracji do Stanów Zjednoczonych.

Wirtualna Kultura ucieszyła się bardzo, że Joanna Kulig gra w filmie piosenkarkę jazzową. WK nie zapomniała, jak Kulig zaśpiewała "Dwa serduszka, cztery oczy" w "Zimnej wojnie": 

Oficjlana polska premiera "Ojczyzny" ma być 19 czerwca, ale na stronach Dolnośląskiego Centrum Filmowego (DCF) zapowiedziano dolnośląską premierą "Ojczyzny" we wtorek 2 czerwca o godzinie 19:
Po pokazie odbędzie się spotkanie z twórcami filmu: Ewą Puszczyńską – polską producentką, Katarzyną Sobańską i Marcelem Sławińskim – scenografami, Aleksandrą Staszko – kostiumografką i Piotrem Wójcikiem – montażystą.

Przedpremierowe pokazy "Ojczyzny" będą też w Nowych Horyzontach od 6 czerwca

Wirtualna Kultura chciałaby polecić jeszcze jeden film w Nowych Horyzontach, którego nie obejrzała na 23. Millenium DOCS Against Gravity w DCF: 
"Szaleni naukowcy i podróżnicy to ulubieni bohaterowie filmów Wernera Herzoga. Tym razem reżyser skupia się na poszukiwaniu olbrzymich słoni-duchów, których daleki krewny został wystawiony w Muzeum Historii Naturalnej w Waszyngtonie. Dr Steve Boyes tropi ukrywające się przed człowiekiem stado w Angoli, na niezamieszkałych terenach wielkości Anglii, które tubylcy nazywają końcem świata".

Dokumentalne filmy przyrodnicze mają swój urok.

Dodatek. Link do komedii kryminalnej w Nowych Horyzontach, którą polecił Wirtualnej Kulturze jeden z czytelników - świat ludzi oczyma owiec:
Krystyna - Wirtualna Kultura

Czytaj więcej »

piątek, 15 maja 2026

"Kandydaci śmierci" na Millennium Docs Against Gravity i YouTube

Za namową Ani, która w holu DCF słyszała pochlebne opinie, Wirtualna Kultura wybrała się w środę na dokumentalny film "Kandydaci śmierci", w reżyserii bydgoskiego filmowca Macieja Cuske, wyświetlany w DCF na Festiwalu Millennium Docs Against Gravity: 

Światowa premiera miała miejsce na prestiżowym festiwalu w Salonikach. Film powstał na podstawie serii filmów, które kręcono przez kilkanaście lat co roku, gdy Cuske zabieral syna Stanisława i dwóch jego kolegów na wakacje w Polsce: 
Podobno w pewnych kręgach film "Kandydaci śmierci" jest kultowy, czekano na niego od wielu lat. Latem film zostanie też pokazany na Ińskim Lecie Filmowym.


Tak o filmie "Kandydaci śmierci" piszą na blogu Spór w kinie: 

"To niezwykła opowieść o ojcu, który podczas wakacji zaczyna ze swoim synem i jego przyjaciółmi kręcić amatorski horror. Z biegiem lat projekt rozwija się wraz z nimi – z coraz większą pasją, konsekwencją i wyobraźnią. Film dokumentuje ponad dekadę tej przygody, w której Maciej i chłopcy dorastają… a jednocześnie jakby razem młodnieją.

To nieoczekiwane połączenie filmu dokumentalnego i kina coming-of-age – jakby bohaterowie „Stand By Me” postanowili nakręcić thriller z ojcem-reżyserem, który sam nie chce dorosnąć. Efektem jest zabawny, czuły i lekko melancholijny film o przyjaźni, dorastaniu i sile wspólnej wyobraźni".

Film można obejrzeć (o ile są bilety) w DCF w sobotę (16 maja, godz. 12:15) i niedzielę (17 maja, godz. 14:15). Jeśli się Wam to nie uda, to obejrzyjcie zapowiedź filmu (zwiastun) i niektóre części, na podstawie których film powstał. Linki są powyżej. 

Info o Festiwalu: 

☝☝☝☝☝☝☝

Wiadomość z ostatniej chwili (16 maja): nagroda na Millennium Docs Against Gravity dla najlepszego polskiego dokumentu trafiła do "Kandydatów Śmierci": 

Krystyna - Wirtualna Kultura

Czytaj więcej »

wtorek, 12 maja 2026

"Jesteśmy w tym, co przemija" - refleksje na temat dokumentalnego filmu "Pieśń lasu" i spektaklu Kobietostanu "Zejście"


W sobotę, 9 maja 2026, Wirtualna Kutlura zjechała z Anią windą na poziom -2 podziemnego parkingu Akademii Sztuk Teatralnych we Wrocławiu, by

a w niedzielę wybrała się do Dolnośląskiego Centrum Filmowego 

"Pieśń lasu" będzie można jeszcze obejrzeć 13, 16 i 17 maja w DCF. "Zejście" dopiero w październiku, chyba w Piekarni.




Co dwa wydarzenia łączy? ZIEMIA. W ziemi rośnie las z filmu, a w finałowych scenach "Zejścia" kobiety wiją się w ziemi - chyba ogrodowej. Ziemia jako podłoże lasu nie dziwi Wirtualnej Kultury. Z wytłumaczeniem roli ziemi w "Zejściu" ma ona problem. Może to wyjaśniłoby się, gdyby znała dwie książki:
  • Maureen Murdock, "Podróż bohaterki"
  • Margaret Atwood, "Penelopiada",
bo twórczynie spektaklu piszą, że punkt wyjścia stanowi przecięcie tych dwóch książek - z tego punktu wyruszyły w własną podróż. Może w rozszyfrowaniu tego pomogą Wam te teksty:

"Jesteśmy w tym, co przemija" to cytat z filmu. Zdaniem Wirtualnej Kultury przemijanie jest też w "Zejście". Kobiety zanurzając się w brudnej ziemi, zdrapują z siebie ślady smutnych przeżyć, porażek, zmartwień, Ból i cierpienie przemijają. W lesie jest słońce, w "Zejściu" oczyszczająca woda.

"Pieśń lasu" pokazuje pradawne lasy Francji i dziadka z wnukiem, którzy bezskutecznie chcą sfotografować głuszcza. Przepiękny głuszec pojawia się na ekranie, chociaż w pradawnym lesie już go nie ma. Film urzeka atmosferą spokoju, chociaż jest scena walki jeleni. Pisklaki wychylające się z dziupli, by wykonać pierwszy lot, wzruszają. Przyroda zachwyca o każdej porze roku, a śpiew ptaków daje ukojenie. Film to 94 minuty bycia w innej rzeczywistości niż ta pełna zgiełku i pośpiechu w mieście. Cudownie się go ogląda.

"Zejście" poza finałem to zbiór scenek rozgrywających się jednocześnie. Widz przemieszcza się między nimi w dowolny sposób, ma dużo czasu na analizę, co usłyszał lub zobaczył. Może wejść na drabinę, by wyrecytować tekst przygotowany przez zespół. Kliknijcie na zdjęcie Henryka Mazurkiewicza na drabinie. Widz staje się częścią performatywnego wydarzenia. Ciekawy pomysł inscenizacyjny.

Teksty są autorstwa uczestniczek spektaklu. To efekt kilku miesięcy warsztatów, sposób na włączenie kobiet do działań kulturalnych i aktywności obywatelskiej. Za każdą scenką kryje się czyjaś historia, tylko nie w pełni opowiedziana. Można ją samemu uzupełnić.

Wirtualna Kultura czeka teraz na fachową recenzję "Zejścia", którą zapewne napisze Henryk Mazurkiewicz. Jego uśmiech na zdjęciu poniżej dobrze wróży. Kliknijcie.


Uwaga. Zdjęcia zrobiła Ania. Na dwóch pierwszych są reżyserki "Zejścia": Agnieszka Bresler i Iwona Konecka. Kliknijcie na zdjęcia. Na Facebooku Kobietostanu jest około 30 zdjeć zrobionych przez zawodowego fotografa:
Film o głuszcu w Polsce:
Krystyna - Wirtualna Kultura 
Czytaj więcej »

sobota, 9 maja 2026

Filmy dokumentalne to jest TO! Biegnijcie do DCF!!!

Ostatnio Wirtualna Kultura wybrala się na "Diabeł ubiera się u Prady 2" i wyszła rozczarowana fabułą, gra aktorek ją zachwyciła, szczególnie Anne Hathaway, która przyćmiła Meryl Streep (ulubioną aktorkę Wirtualnej Kultury):


Za to Wirtualna Kultura dużo sobie obiecuje po festiwalu filmów dokumentalnych w Dolnośląskim Centrum Filmowym (o ile znajdzie na to  czas):

Tak o festiwalu, który rozpocząl się 8 maja 2026, piszą na portalu DCF:

"Millennium Docs Against Gravity, czyli 10-dniowe święto kina dokumentalnego, zbliża się wielkimi krokami. Między 8 a 17 maja w kinie DCF zaprezentujemy ponad osiemdziesiąt filmów dokumentalnych z całego świata. Niezapomnianym filmowym podróżom towarzyszyć będą spotkania z twórcami i twórczyniami, bohaterami i bohaterkami, a także inne wydarzenia towarzyszące.

W 2025 roku w festiwalu wzięło udział ponad 181 000 widzów i widzek. To nie tylko sprawia, że MDAG jest największym festiwalem filmowym w Polsce, ale też drugą największą imprezą poświęconą kinu dokumentalnemu w Europie. 23. edycja Millennium Docs Against Gravity odbędzie się w dniach 8–17 maja w kinach we Wrocławiu, w Warszawie, Gdyni, Poznaniu, Katowicach, Łodzi i Bydgoszczy oraz od 19 maja do 1 czerwca online na mdag.pl!"

Ceny biletów

  • 18 zł – na seanse rozpoczynające się przed godz. 16:00
  • 22 zł – na seanse rozpoczynające się od godz. 16:00
  • 28 zł – na pokazy galowe (gala otwarcia i gala wręczenia nagrody)

PAKIET 6+ 16 zł – przy jednorazowym zakupie min. 6 biletów na różne seanse

NASZ WROCŁAW 19 zł – na seanse rozpoczynające się od godz. 16:00 dla osób posiadających aktywny status MAX 20 zł – na seanse rozpoczynające się od godz. 16:00 dla osób posiadających aktywny status podatnika

Bilety ze zniżką Nasz Wrocław dostępne są jedynie w kasach kina DCF.

Poszukiwania – hasło 23. MDAG

"Tegoroczne hasło odnosi się zarówno do poszukiwania właściwej formy opowiadania o rzeczywistości, które jest nieodłączną częścią pracy dokumentalistów_ek, ale też do poszukiwania wiedzy o świecie, które charakteryzuje naszą publiczność". 


Wspomnienia Wirtualnej Kultury z MDAG:

Krystyna - Wirtualna Kultura 

Czytaj więcej »

piątek, 13 lutego 2026

Do kogo należą nasze dni?

Wirtualna Kultura wybrała się tydzień temu do DCF (Dolnośląskie Centrum Filmowe) na film "La grazia": 

 "„La Grazia" to mistrzowsko skonstruowana i głęboko poruszająca opowieść z nagrodzoną w Wenecji, wybitną rolą Toniego Servillo. Laureat Oscara Paolo Sorrentino, twórca „Wielkiego piękna" i „Młodości", powraca z przewrotną, pełną subtelnego humoru historią o dylematach i uczuciach, które nie dają spokoju". 

O godzinie 15tej w sali "Warszawa" było, jak zwykle, mało widzów. Gdy po projekcji filmu światła zapaliły się na widowni, nikt nie wstał, by szybko wyjść. Czyżby widzowie, tak jak Wirtualna Kultura, próbowali odpowiedzieć w myślach na pytania, jakie nasuwały się im w trakcie oglądania filmu, w którym akcja toczy się wolno. Główny bohater, prezydent, przechadza się, patrzy, pali papierosy, robi wszystko z kamiennym wyrazem twarzy. Wirtualna Kultura była zachwycona, na ile sposób można to pokazać na ekranie. Praca operatora filmowego wzbudziła jej podziw.

Bohater filmu to

  • mąż, który koniecznie chce wiedzieć, z kim zdradzała go zmarła, ukochana żona, 
  • ojciec, który nie ma dobrych relacji z córką i nie potrafi odpowiedzieć na jej pytanie: do kogo należą nasze dni,
  • szanowany prezydent, od którego oczekuje się podpisania ustawy o eutanazji i decyzji w sprawie ułaskawienia dwojga skazanych na dożywocie.
Film trzyma w napięciu, bo trudno zgadnąć, jaki może być jego koniec - jakie będą ostatnie decyzje prezydenta. Jedno wiadomo: prezydent będzie musiał opuścić pałac. Ku zaskoczeniu Wirtualnej Kultury film nie kończy się w momencie opuszczenia pałacu przez prezydenta.

Wirtualna Kultura bardzo żałuje, że nie zapamiętała dialogów. Słuchając prezydenta miała wrażenie, że to mówi antyczny filozof, którego rozmówcy mają poczucie humoru - fantastycznie puentują jego wypowiedzi. 

Ona nadal nie wie, jaka jest odpowiedź na pytanie: do kogo należą nasze dni. Co mieści się w pojęciu: "nasze dni"?

Dodatek. 

Kliknijcie na zdjęcie wczorajszego pączka. Już go nie ma. 

Wyjaśnienie. Pączka ze zdjęcia Wirtualna Kultura dostała z samego rana od sąsiada. Jak dobrze mieć takich sąsiadów.

Krystyna - Wirtualna Kultura
Czytaj więcej »

wtorek, 27 stycznia 2026

Na jaki film się wybrać?

Wirtualna Kultura zmartwiła się. Po dłuższej przerwie, podczas której chodziła na filmy tylko do KNH (Kino Nowe Horyzonty), wybrała się dzisiaj do DCF (Dolnośląskie Centrum Filmowe) i niemile się zdziwiła. W holu na drzwiach nie ma już malowideł z filmowymi gwiazdami z czasów jej młodości i dzieciństwa. 

Biedna Wirtualna Kultura najpierw przeżyła bardzo zamianę Kina Warszawa na DCF, a teraz zmienił się wystrój holu - dominuje bordo z bielą. To nie jest już kino jej tylko innego pokolenia. Gwiazdy też są inne.

Wirtualna Kultura obejrzała w DCF nagrodzony w Wenecji film Jima Jarmuscha: 

Film składa się z części o ojcu, o matce i o rodzeństwie. Wszystkie trzy części łączy tylko motyw wody. Ojca i matkę odwiedzają dorosłe dzieci. W rozmowach między dziećmi i ich rodzicami więcej krępującego milczenia niż słów. W filmie właściwie nic się nie dzieje. Jazda samochodem, picie herbaty, oglądanie zdjęć. Mimo to film robi wrażenie, pomysł fabuły jest genialny. 

 Wirtualnej Kulturze najbardziej spodobała się część pierwsza - wizyta syna i córki u ojca, któremu współczują. W części drugiej sytuacja w pewnym sensie się odwraca od samego początku. Obie córki widzą, że matce wiedzie się bardzo dobrze.

Opis filmu (opis dystrybutora)

"Trzy historie podejmujące temat relacji między dojrzałymi dziećmi, a ich rodzicami, od których się oddaliły, a także między rodzeństwem. 

Każdy z trzech rozdziałów rozgrywa się współcześnie, w innym kraju: FATHER - w północno-wschodnich Stanach Zjednoczonych, MOTHER - w Dublinie, a SISTER BROTHER - w Paryżu. 

Film Jarmuscha stanowi zbiór subtelnych, spokojnych, pozbawionych osądu portretów ludzkich charakterów. To komedia, w której przeplatają się nuty melancholii".

Ukryta w tym wszystkim historia trzech rodzin zrobiła na Wirtualnej Kulturze przygnębiające wrażenie. Po przeczytaniu - po powrocie do domu - powyższego opisu filmu Wirtualna Kultura zdumiała się bardzo. Dystrybutor nazwał film komedią z nutami melancholii. Wirtualna Kultura jest bardzo ciekawa, czy się z tym zgadzacie.


☝☝☝Wirtualna Kultura zastanawia się, na jaki film wybrać się następnym razem. Filmowy Klub Seniora nadal działa we wtorki w DCF o godz. 12 (bilet 16 PLN):

3 lutego będzie można obejrzeć w nim film "Hamnet", nominowany do Oscara 2026 w kategorii najlepszy film: 
Oto jego opis: 

Anglia, rok 1580. Zubożały nauczyciel łaciny William Szekspir poznaje niezależną duchem Agnes. Para zakochuje się w sobie i rozpoczyna gorący romans, który prowadzi do ślubu i narodzin trójki dzieci.

Jednak gdy Will wyrusza do odległego Londynu, aby rozwinąć swoją karierę teatralną, Agnes zostaje sama ze wszystkimi domowymi obowiązkami. Kiedy dochodzi do tragedii, niegdyś silna więź między małżonkami zostaje poddana próbie, a ich wspólne doświadczenia stają się inspiracją do stworzenia ponadczasowego arcydzieła Szekspira, „Hamleta”.



☝☝☝"Wielki Marty" też ma nominację do Oscra. Można go już obejrzeć, na przykład, w Multikinie Pasaż Grunwaldzki (od 30 stycznia w DCF):  
Opis filmu Wielki Marty: "Marty chce być gwiazdą. Nagnie więc wszystkie reguły, wejdzie w sojusze z ludźmi, od których powinien trzymać się z daleka, gotów będzie uwieść każdą kobietę, byleby tylko zrealizować swoje marzenie o wielkości".

Zwiastun film jest intrygujący:
Wirtualna Kultura chętnie by się na Wielkiego Marty wybrała, ale zniechęca ją długość filmu: 149 minut.

☝☝☝Innym filmem nominowanym do Oscara, który można będzie obejrzeć, jest "Wartość sentymentalna": 
  • 31 stycznia, godz. 16:45, przedpremiera w KNH.
Polska premiera ma być 26 lutego. 


☝☝☝W Nowych Horyzontach dla Seniora i Seniorki (środy i piątki, godz. 14) będą też grali: Wielkiego Marty, Father, mother, sister, brother i Hamneta:

☝☝☝W kinach nadal grają film "Ścieżki życia", Wirtualna Kultura już na nim była i wrażeniami się podzieliła:

Uwaga. Wpis zdobią zdjęcia holu w DCF.

 Krystyna - Wirtualna Kultura 

Czytaj więcej »

piątek, 12 grudnia 2025

Zaległości informacyjne Wirtualnej Kultury

Zaległości w informowaniu o ciekawych wydarzeniach narastają. Żywa Biblioteka w Mediatece już się przeterminowała, bo to było dzisiaj:

Może za to zdążycie się wybrać 13 lub 14 grudnia do Instytutu Grotowskiego, Sala Teatru Laboratorium (Rynek, Przejście Żelaźnicze), na spektakl MIŁOŚĆ W CZASACH ZAMĘTU - spektakl Krzysztofa Kopki w ramach Teatru na Faktach:
  • sobota 13 grudnia 2025, godz. 19:30
  • niedziela 14 grudnia 2025, godz.17:00
  • bilety 30/40 PLN, kliknijcie: Bilety
Wirtualna Kultura była na tym przedstawieniu w lipcu br. w ramach Festiwalu Teatru na Faktach:
Do 15 grudnia można oglądać online filmy z tegorocznego Festiwalu Korelacje. 
Na Facebooku Festiwalu
można przeczytać

"Nie chcemy Was popędzać, ale przypominamy, że internetowa odsłona Korelacji trwa tylko do 15 grudnia! Nie ruszając się z kanapy, możecie zanurzyć się na przykład w sielankowym krajobrazie ze „Słonecznego zegara” Andrzeja Kondratiuka (narracja Sylwii Chutnik). 
Ale zanim wklikacie się na
lub 35mm.online, posłuchajcie, co tuż po premierze opowiedziały nam Sylwia Chutnik (autorka narracji) oraz dziennikarka Beata Kwiatkowska:


Wirtualna Kultura nie zdążyła się wybrać na spotkanie autorskie z Sylwią Chutnik, które było w Klubie Proza 21 listopada 2025. Na szczęście spotkanie nagrano: 

Wirtualna Kultura nie pamięta, czy na blogu zapowiadała książkę:  
O tym, że Chutnik ją pisze wiedziała już w roku 2024. 

Fragment rozmowy z Sylwią Chutnik w Polskim Radio. Czwórka:

""Kłirówy. Te, które złamały zasady" to zbiór esejów o 15 kobietach walczących na rzecz zmiany myślenia i torujące drogę dzisiejszym osobom queer. Ich bohaterkami są - między innymi - Claude Cahun, Frida Kahlo, Lee Miller, Virginia Wolf. - Wspólnie zaczęłyśmy się zastanawiać, kto mógłby znaleźć się na kartach takiej książki. Jak łatwo się domyślić, mnóstwo było różnego rodzaju propozycji; finalnie zostało 15 - mówi gościni Czwórki".

Przypomnienie. Rozmowa Wirtualnej Kultury z Sylwią Chutnik w roku 2024:
Krystyna - Wirtualna Kultura

Czytaj więcej »

środa, 3 grudnia 2025

Rok 1997: "Bo zupa była za słona", a teraz?


Wirtualna Kultura zapowiedziała w zeszłym tygodniu, że podzieli się wrażeniami z filmu "Dom dobry" Wojciecha Smarzowskiego, 

No i się narobiło, bo za dużo przejrzała materiałów o filmie i teraz nie wie, co napisać.


Dla kogo jest ten film? Chyba nie dla seniorek. Wirtualna Kultura zastanawiała się, czy wyjść w połowie. Nie każdy wytrzyma oglądanie przez ponad dwie godziny dosłownie pokazywanych różnych form przemocy męża w stosunku do żony, przeplatanych zapewnieniami o miłości. Chyba niczego nie pominięto - ale czy aż tyle tej przemocy musiało być, by osiągnąć zamierzony efekt? To wygląda na  pewnego rodzaju poradnik dla oprawców - przecież nie o to chodziło. 

Może reżyser chciał obudzić czyjeś sumienia - mężów, policjantów, sędziów? A może chciał obudzić kobiety ofiary przemocy, by uciekły od oprawców. Tylko jak mają to zrobić, gdy instytucje i prawo zawodzą. W jednej z recenzji Wirtualna Kultura przeczytała, że w filmie jest iskierka nadziei. Czyżby chodziło o pierwszy wariant zakończenia filmu, bo w ostatecznym zakończeniu jest zło.  

Najciekawsza z tego wszystkiego jest inicjatywa Fundacji Feminoteka, efekt filmu: 

Na internetowych stronach Fundacji Wirtualna Kultura znalazła to:

„Dom dobry” wywołał debatę, której w Polsce brakowało od dekad. Jako partnerki merytoryczne filmu wiemy, że to idealny moment, by zrobić krok dalej: pokazać skalę problemu i zażądać zmian, które naprawdę ochronią kobiety. (...)

Film Wojciecha Smarzowskiego po raz pierwszy od 1997 roku — od głośnej kampanii „Bo zupa była za słona” — sprawił, że o przemocy wobec kobiet znów mówi cała Polska. Jako partnerki merytoryczne filmu widzimy wyraźnie, jak bardzo potrzebne są ogólnopolskie kampanie na ten temat i jak ogromną lukę pozostawiły niemal trzy dekady milczenia. (...)

Podpisz petycję o obowiązkowe szkolenia z przeciwdziałania przemocy wobec kobiet dla sędziów, biegłych, prokuratorów i policji".

Petycja to bardzo trafna inicjatywa. Wirtualną Kulturę zaskoczyła w "Domu dobrym" właściwie tylko jedna rzecz: film z nagraniem przemocy nie jest dowodem zbrodni, bo ofiara mogła sprowokować oprawcę swym zachowaniem. Dlaczego bez filmu "Dom dobry" ta inicjatywa nie mogła się zrodzić?

Krystyna - Wirtualna Kultura
Czytaj więcej »

sobota, 8 listopada 2025

Jaki był Franz Kafka?

Ten wpis nie jest dla tych, którzy dopiero wybierają się na film Agnieszki Holland. Wirtualna Kultura nie chce im niczego sugerować. Ona przed pójściem do Nowych Horyzontów w środę, 5 listopada 2025, rzuciła okiem (uchem) na pewną recenzję i z tego powodu doszukiwała się w filmie argumentów za tym, że ów recenzent ma rację, zamiast skupić się na filmie jako całości. Na to nałożył się jeszcze anonimowy komentarz, że trzeba dużo o Kafce wiedzieć, by film w pełni zrozumieć. 

Niestety Wirtualna Kultura nie może ponownie odnaleźć tej recenzji w Internecie. Zobaczcie coś innego, długiego:

Jest to ciekawe omówienie przez Tomasza Raczka filmu "Franz Kafka" na tle "Chopina, Chopina" i innych filmów. Końcowa ocena Tomasza Raczka: "Chopin, Chopin" to 4 na 10 i "Franz Kafka" 7 na 10.

Czy Wirtualna Kultura zgadza się z tą punktacją? Już wiecie, co ona myśli o filmie "Chopin, Chopin":  
więc punktacja 4/10 jej nie zaskakuje. 

A co z Kafką? W wyżej wspomnianej recenzji, której WK nie udało się ponownie odszukać, była zawarta opinia, że bliżej Oscara byłby aktor grający Kafkę niż sam film, gdyby były nominacje, ale chyba ich nie będzie.
Tak, Idan Weiss zrobił na Wirtualnej Kulturze wrażenie. A film? Niektóre sceny, ujęcia wzbudziły jej podziw, na przykład, scena zerwania zaręczyn. Natomiast ona miała mieszane wrażenie, patrząc jak Holland wplotła w film teraźniejszość, na przykład, zwiedzanie muzeum i ruchomy pomnik Kafki w Pradze:
WK pisząc to, wie, że innym ten pomysł się spodobał.

No i jeszcze jedna uwaga. Wirtualna Kultura dała się nabrać. Ona z przerażeniem patrzyła na okropne urządzenie do tortur i intensywnie zastanawiała się, kto do tego dopuścił na świecie. Miała pretensje do Holland, że tak realistycznie pokazała skutki tej machiny. Gdy o tym opowiadała jednej z czytelniczek bloga, przyszło jej na myśl, że ta machina do tortur chyba nie istniała, tylko musi być opisana w jakimś opowiadaniu (powieści?) Kafki. Może Wy wiecie, w którym. 

I jeszcze jedna prośba. Kafka wolał ciszę, co było niemożliwe w rodzinnym domu z powodu zachowania ojca. Podczas końcowych napisów do Wirtualnej Kultury dotarła ciekawa muzyka. Jakoś wcześniej w filmie jej nie słyszała. A czy Wy zwróciliście uwagę na muzykę?


Dodatek. Film "Franz Kafka" jest bardzo ważny dla Agnieszki Holland. AI, sztuczna inteligencja, podpowiada, że:

" Reżyserka od dawna fascynuje się Kafką, uważa go za jednego z najważniejszych pisarzy i porównuje do niego swoje odczucia, a film jest dla niej bardzo osobistym projektem, który jest refleksją nad jego życiem i twórczością. Film ten, choć jest biografią, nie jest tradycyjną opowieścią, ale raczej mozaiką najważniejszych momentów z życia pisarza, ukazującą jego wrażliwość, lęki i dylematy". 

Wirtualna Kultura z końcowym stwierdzeniem się zgadza. To jest mozaika momentów z życia Kafki, ale przeplatana bardzo ciekawymi jego poglądami o otaczającym go świecie. Chyba trzeba zajrzeć do jego twórczości, by dowiedzieć się, jaki i kim on był. 

Na okładce książki: "Listy do Mileny" napisano:

"W listach, których powstanie przypada na okres pełnej dojrzałości poglądów filozoficznych i artyzmu autora, znajdujemy rewelacyjne wyzwania pisarza dotyczące samego siebie oraz stosunku do otaczającego świata;  są one próbą samookreślenia Kafki i  świadectwem jego tragicznych zmagań z losem".  

Przeczytajcie, co Agnieszka Holland sama mówi o filmie:
oraz to:
Krystyna - Wirtualna Kultura
Czytaj więcej »

niedziela, 24 sierpnia 2025

Jazz, marzenia i przyjaciele organizatorki koncertu Keitha Jarretta w Kolonii

Wirtualna Kultura wychowana na spektaklach operetkowych transmitowanych przez radio w latach 50tych i na muzyce Chopina - jej Tato grał na pianinie - o jazzie nie ma zielonego pojęcia, nie odróżnia jego gatunków. Co prawda, ona była na koncercie w klubie jazzowym w Warszawie już w połowie lat siedemdziesiątych, ale miłością do jazzu nie zapałała. Zna trochę nazwisk muzyków jazzowych, ale nigdy nie kupowała ich płyt. 

W środę, 20 sierpnia 2025, WK wybrała się z Haliną i Marią z Żółtego Parasola oraz Anną z Leśnicy do Nowych Horyzontów na film "Dziewczyna z Kolonii", pokazany w ramach cyklu "Nowe Horyzonty dla Seniorki i Seniora", 

Poszła "w ciemno", niczego o filmie i jego bohaterach nie czytając. Opierała się tylko na entuzjastycznej opinii Sybilli Golec z Warszawy. Nawet nie wiedziała, że film opowiada autentyczną historię, której bohaterka, Vera Brandes, żyje. Oto wywiad z nią z lipca 2025:


Vera Brandes pierwsze koncerty jazzowe organizowała w wieku zaledwie 17 lat. Dzięki niej w Operze w Kolonii w 1975 roku doszło do legendarnego występu Keitha Jarretta, na którym nagrano album The Köln Concert:
Album jest jednym z najbardziej rozpoznawanych albumów jazzowych wszech czasów. Z cytowanego wyżej wywiadu dowiadujemy się, że Vera, organizatorka koncertu, na którym nagrano ten najlepiej sprzedający się w historii solowy album jazzowy, nie jest częścią sukcesu:

"Nie byłam w żaden sposób częścią tego sukcesu. Nigdy nie dostałam ani centa, nie byłam w żaden sposób kojarzona z tym albumem przez niemal 50 lat. 

Szczerze mówiąc, nigdy nie utożsamiałam się z komercyjnym sukcesem tego albumu – głównie dlatego, że nie uczestniczyłam w nim bezpośrednio. Ponownie zaczęłam „utożsamiać się” z tym wydarzeniem dopiero, gdy media zaczęły się do mnie zwracać z prośbami o wywiady – głównie po tym, jak Keith i Manfred przestali rozmawiać z prasą na temat The Köln Concert".

W wywiadzie Vera Brandes wspomina, że:

"Opera w Kolonii jest od wielu lat w przebudowie. Mają ją otworzyć w przyszłym roku. To było kręcone w Łodzi w specjalnie skonstruowanych dekoracjach".


W filmie "Dziewczyna z Kolonii" pokazuje się, jak doszło do nagrania tego bestsellorowego koncertu. Trudno uwierzyć, że młodziutkiej dziewczynie to się udało. Urodzona w 1956 roku Vera Brandes miała wtedy 19 lat, ale mówiła, że ma 25.

Z wywiadu Wirtualna Kultura się dowiedziała, że Keith Jarret nie dał pozwolenia na wykorzystanie jego muzyki w filmie. Vera Brandes uważa, że:

"Gdyby dał pozwolenie, postawiłby wiele warunków i powstałby zupełnie inny film. Jestem naprawdę szczęśliwa, że poszło tak, jak poszło".

Co więcej, jej zdaniem

"reżyser filmu, wpadł na tak niesamowicie piękny pomysł, żeby położyć zupełnie inny nacisk na tę historię i opowiedzieć ją z mojej perspektywy, zamiast tworzyć z niej biografię kolejnego muzyka".

Dla jednych "Dziewczyna z Kolonii" jest filmem o jazzie. Dla Wirtualnej Kultury jest to film o realizacji marzeń -  niemożliwe może być możliwe. Trudno jej tylko uwierzyć, że za tym wszystkim stała tak młoda, niedoświadczona osoba, wspaniale zagrana przez niemiecką aktorkę Malę Emde, urodzoną w 1996 roku.

Film zaczyna się od zabawnego pomysłu reżysera. Na ekranie po kolei pokazują się postaci i każda z nich twierdzi, że to jest film o niej. Nimi są: dziennikarz z Berlina, muzyk , Vera, .... Wirtualna Kultura nie zapamiętała wszystkich postaci z tej początkowej sceny. Jest przekonana, że wśród nich jest też ojciec Very, postać raczej negatywna w jej życiu. Ciekawe jest zestawienie w filmie słabego artysty i bardzo energicznej Very, wiecznie biegającej organizatorki jego koncertu.

Jedna z koleżanek, z która WK była w kinie, miała wątpliwości, czy opowiedziana w filmie historia jest zgodna z prawdą, może coś upudrowano. Vera Brandes jest z filmu bardzo zadowolona, więc jest on chyba prawdziwy. 


Wirtualna Kultura się zastanawiała: 
  • dlaczego matka bohaterki, żona dentysty, w filmie występuje tylko w żółtej marynarce,
  • czy faktycznie Vera Brandes znalazła na zapleczu właściwy fortepian dopiero podczas koncertu - brak tego fortepianu jest kulminacyjnym problemem w filmie. 
Ona wzięła udział w dyskusji po projekcji filmu. Miała wrażenie, że na sali zostali znawcy i fani jazzu, w tym Festiwalu Jazz nad Odrą. 

Jedna z dyskutantek przypomniała wypowiedź bohaterki filmu. Vera Brandes zasugerowała artyście, który nie chciał zagrać koncertu w Kolonii na rozklekotanym instrumencie, że zacznie coś nowego. I tak się stało. Wbrew umowie Keith Jarrett zagrał koncert na fortepianie w marnym stanie i z mniejszą liczbą klawiszy niż ten, którego nie można było znaleźć w operze. Dlatego musiał zagrać inaczej niż zwykle, odstandaryzował jazz. W tym upatruje się powodu, dla którego nagrany koncert był innowacyjny, inaczej brzmi. Sami posłuchajcie nagrania (link jest powyżej).

Dyskusja po filmie była wielowątkowa. Inna z uczestniczek nawiązała do kontrkultury lat 50tych i 60tych, do Grotowskiego i Kantora. Wspomniano też o Chopinie, który improwizował mazurki. Była też mowa o konflikcie na linii ojciec-córka, bo ojciec Very Brandes nie popierał jej działań. On spoliczkował córkę, która po tym najpierw wybiegła z domu, ale po chwili wróciła, by poprosić ojca o pieniądze na zorganizowanie koncertu. Pieniędzy od ojca nie dostała. Pomogła jej później matka. 

Vera Brandes organizując koncert nie tylko realizowała marzenia, ale chciała udowodnić rodzicom, że potrafi. W Verę wierzyli jej przyjaciele i skutecznie jej pomagali. Wirtualna Kultura nie wie, co było ważniejsze - marzenie, czy pokazanie, że się potrafi. Jak myślicie? W filmie pada taka opinia o Verze Brandes: "Nie wyobrażam sobie nikogo, kto by ci odmówił". Może ten urok osobisty i determinacja były decydujące.

Krystyna - Wirtualna Kultura

Czytaj więcej »

wtorek, 19 sierpnia 2025

Literatura nocą, planeta małp wieczorem, a piękno drugiej połowy życia cały dzień

Część pierwsza. Już w sobotę, 23 sierpnia 2025, europejska literatura zagości we Wrocławiu na Ołbinie. 10 miejsc, 10 książek, 10 czytających.

Miejsca:
  1. Basecamp by Sior, ul. Sienkiewicza 122 (niegdyś były tam obiekty piekarni Mamut)
  2. Pole Dance Institute, ul. Sienkiewicza 8a (w jednym z podwórek obiekty dawnej wozowni)
  3. Centrum Kreatywności TALENT – Aula na II piętrze, ul. Jedności Narodowej 117 (obiekt wzniesiony pod koniec XIX wieku)
  4. Centrum Kreatywności TALENT – PLENER (pod cieniem koron drzew), ul. Jedności Narodowej 117
  5. Szkoła Podstawowa nr 107 im. Piotra Włostowica, ul. Prusa 64
  6. Szkoła Podstawowa nr 84 im. Ruchu Obrońców Pokoju, ul. Górnickiego 20
  7. Dolnośląska Izba Lekarska - SALA KONFERENCYJNA, al. Matejki 6b
  8. Dom Edyty Stein, ul. Nowowiejska 38
  9. Park im. Stanisława Tołpy (także przestrzeń odpoczynku, gdzie kupimy książki, napijemy się wody, coś przekąsimy)
  10. Wydział Architektury Politechniki Wrocławskiej (dziedziniec).

"W każdym z przedstawionych na naszej mapie miejsc usłyszysz fragment jednej z 10 książek w wykonaniu wybranej osoby czytającej. Każdy tekst powtarzany jest dziesięciokrotnie, co pół godziny, dlatego nie musisz martwić się o kolejność odwiedzanych miejsc.


Wybierz kilka lokalizacji albo zwiedź wszystkie. Możesz nawet kilkukrotnie posłuchać tego samego fragmentu książki. Weź udział w wydarzeniu wedle uznania!

W każdym z miejsc czytania rozpoczynają się w godzinach:

| 18:00 | 18:30 | 19:00 | 19:30 | 20:00

20:30 | 21:00 | 21:30 | 22:00 | 22:30

Czas trwania każdego odczytu wynosi około 15 minut".


Część druga. Teatry już czekają na widzów. 12, 13, 14 września 2025 o godz. 19 w Centrum Sztuk Performatywnych Piekarnia przy ul. Księcia Witolda można obejrzeć spektakl Planeta małp: 

Link do biletów jest w powyższym linku. Bilety ulgowe 40 PLN.

"Co by było, gdyby ewolucja potoczyła się inaczej? Gdyby Ziemią zamiast homo sapiens zawładnął pan sapiens, czyli rozumny szympans? To się mogło zdarzyć – ludzkie DNA różni się od szympansiego tylko o nieco ponad 1 procent. ..."

Spektakl rekomendowany dla widzów powyżej 16 roku życia. Uwaga! W spektaklu wykorzystywane są światła stroboskopowe. Na scenie palone są papierosy.

Część trzecia. W Zwierciadle w marcu 2023 ukazał się artykuł o 12 filmach o pięknie drugiej połowie życia:

Filmy są dostępne na różnych platformach. W artykule krótko omawia się ich treść i obsadę oraz podaje linki do zwiastunów na YouTube. Ciekawy przegląd tematów, co interesuje reżyserów. Czy to jest zgodne z oczekiwaniami widzów? Jak myślicie?
  1. „Wielkie piękno”
  2. „Powodzenia, Leo Grande”
  3. „Book Club. Następny rozdział”
  4. „Grace i Frankie”
  5. „Hotel Marigold”
  6. „Zamieszkajmy razem”
  7. „Trzy królowe”
  8. „Juanita”
  9. „Gang Zielonej Rękawiczki”
  10. „Jedz, módl się i kochaj”
  11. „Mamma Mia”
  12. „Spotkajmy się we śnie”.
Wirtualna Kultura zna tylko "Mamma Mia" i może to oglądać w nieskończoność.

Część czwarta. W dyskusyjnych klubach filmowych dla seniorów nie ma letniej przerwy. Może się wybierzecie do kina?


Uwaga. Wirtualna Kultura zdjęcia zrobiła w niedzielę w Trójmieście. Czy rozpoznajecie miejsca i ich lokalizacje? Kliknijcie: 

Krystyna - Wirtualna Kultura

Czytaj więcej »