sobota, 23 listopada 2024

O dwóch filmach


Pokolenia wychowane w (na?) Internecie lubią festiwale w kinach. Wirtualna Kultura odkryła to już jakiś czas temu, a w listopadzie 2024 przekonała się o tym na własnej skórze. W Kinie Nowe Horyzonty w trakcie 15. American Film Festival stała w kolejce ponad pół godziny, żeby wejść do sali kinowej - miejsca nie były numerowane i było lekkie opóźnienie. W pewnym momencie nawet chciała zrezygnować i pójść do domu, ale wytrwała. To "Saturday night" przyciągnął tylu widzów:

Film z gwiazdorską obsadą był przebojem na festiwalu w Toronto. Zwariowana komedia, dziesiątki postaci, akcja dzieje się na zapleczu studia telewizyjnego przed rozpoczęciem programu na żywo. Wszystko "idzie nie tak", reżyser nie panuje nad sytuacją, ale robi dobrą minę do złej gry. 

Poszczególne scenki świetne, ale to, zdaniem Wirtualnej Kultury, nie był pomysł na pełnometrażowy film. Kolejne komplikacje, które powodują nieudacznicy, komicy, przestają bawić. Czy ktoś z Was obejrzał ten film do końca i wie, jak film skończył się? Wirtualna Kultura wyszła wcześniej. 

Tymczasem inni ocenili film wysoko. Film jest hołdem twórcom legendarnego amerykańskiego programu stacji NBC, który doczekał się już 50 sezonów: 

Najwidoczniej Wirtualna Kultura filmu nie doceniła. 

Za to spodobał się jej polski film "Chudy i inni" z roku 1966, pierwszy nakręcony przez  Henryka Klubę. Wirtualna Kultura obejrzała film na Festiwalu Korelacje z autorską narracją Artura Andrusa. Też świetna obsada. Robota na budowie, nic ciekawego niby się nie dzieje, aż ... To wszystko dzięki Wiesławowi Dymnemu, autorowi scenariusza: 

"Połowa lat sześćdziesiątych. Trwa budowa zapory wodnej w Solinie. Spartańskie warunki, trudności z zaopatrzeniem, błoto, pustka dookoła. Grupa mężczyzn zatrudniona do pracy mimo początkowej niechęci zaczyna nawiązywać przyjacielskie relacje. A gdy na budowie dochodzi do tragedii – a przynajmniej oni są przekonani, że miał miejsce wypadek – postanawiają ukryć sprawcę przed władzami. 

Debiut fabularny Henryka Kluby był z jednej strony chwalony za realizm i świetne role, z drugiej – wypominano mu zbytnie przywiązanie do tzw. „Produkcyjniaków” z propagandowym przesłaniem".

Twórcy Festiwalu Korelacje tak o narracji Artura Andrusa piszą

"Autorska narracja Artura Andrusa, choć często przypomina o realiach życia i pracy na peerelowskiej prowincji, wydobywa jednak z filmu Kluby to, co dziś wydaje się ważniejsze: szorstką, a zarazem dyskretnie podszytą ironią balladę o męskiej przyjaźni i rywalizacji. Komentując „Chudego…” Andrus bywa uszczypliwy, lecz nie ukrywa swojej fascynacji światem pokazanym na ekranie. Jego spojrzenie na dawno minioną rzeczywistość jest dowcipne a przy tym refleksyjne, chwilami nawet smutne".

Na wybór sposobu narracji miał zapewne wpływ fakt, że rodzice Andrusa pracowali w rejonie Soliny i on spędził tam pierwsze 12 lat życia - urodził się w Lesku w roku 1971. O tym widzowie dowiedzieli się po zakończeniu seansu w DCF.

Film "Chudy i inni" można obejrzeć w wersji czarno-białej i kolorowej w Internecie (oczywiście bez narracji Artura Andrusa):
Zwrócicie uwagę na wokalizy Zdzisławy Sośnickiej!

Krystyna - Wirtualna Kultura

4 komentarze:

  1. Ja w przeciwieństwie do Wirtualnej Kultury nie czuję nostalgii za minionym i polecam wszystkim film który w tym miesiącu wszedł na ekrany 'KONKLAWE.Nikt nie wyszedł!

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za wiadomości!👍😘😘😘

    OdpowiedzUsuń
  3. Konklawe to thriller polityczny. Nie jest to kino moralnego niepokoju.

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratuluję Krysiu, że podjęłaś próbę obejrzenia filmu "Saturday night", chyba jego adresatem jest inny odbiorca :) . Filmu "Chudy i inni " tez bym nie obejrzała, bo filmy polskie z tamtego okresu, mają zwykle szczególną manieryczność w grze aktorów i taką "ubogość" w środkach wyrazu i w samym prowadzeniu akcji filmu, ale może tylko ja mam taki (ugruntowany) ich odbiór, natomiast nie mam Netflixa, a bardzo bym chciała obejrzeć ostatni(?) film Pedro Almodovara "W pokoju obok" nie tylko ze względu na reżysera ale też na dwie wspaniałe aktorki Julianne Moore i Tildę Swinton. Oh, przepraszam, odbiegłam od tematu czytanego bloga ale to, wbrew pozorom, się łączy :) Dzięki serdeczne, za te wszystkie wiadomości, uwagi i oceny, to bardzo przyjemna lektura.

    OdpowiedzUsuń