piątek, 4 maja 2018

Trening pamięci w terenie


Basia i Krysia postanowiły kontynuować trening pamięci w plenerze, żeby pobudzić wyobraźnię i wzbudzić emocje, bo to podobno ułatwia zapamiętywanie. Pomocny jest też wysiłek fizyczny, kliknijcie tutaj: Trening pamięci EXTRA. Dlatego na miejsce treningu pamięci wybrały okolice Sobótki, kliknijcie: Portal o Ślęży i Sobótce.

Zabrały ze sobą Danusię, miłośniczkę Tatr. Danusia miała czuwać, żeby Basia i Krysia robiły przerwy w trakcie treningu. Przerwy są bardzo ważne, kliknijcie tutaj: Trening pamięci. Pierwszą przerwę zrobiły w Rogowie Sobóckim:


We Wrocławiu kibicowały im Basia z czarnym kokiem i Ela z Nadodrza (ta, która podarowała żółty parasol). Obie miały bardzo ważne zadania - na wypadek, gdyby z treningiem w terenie były jakieś problemy. Krysia cały czas miała Basię i Elę "na linii smartfona" . Nad tym czuwała też Danusia.


Basia z kokiem miała ułożyć we Wrocławiu rymowankę ze słowem "Sobótka", a Ela historyjkę zawierającą w podanej kolejności słowa:  żółty parasol, lęki, mięso, zupa, teatr, spacer, działka, telefon, masaż, kliknijcie tutaj: Trening pamięci - mnemotechniki i inne cuda.

To był chytry plan Krysi. Ona słusznie przewidziała, że przerwa w kawiarni będzie długa i zabraknie czasu na  realizację pełnego programu treningu pamięci. Tak się faktycznie stało, bo Danusia - odpowiedzialna za przerwy - nie wiedziała, jak długa może być przerwa. Mimo to trening pamięci w terenie zakończył  się sukcesem. Wysiłek fizyczny był, emocje też, a Basia z czarnym kokiem i Ela z Nadodrza swoje zadania wykonały we Wrocławiu.

Zadanie Basi z kokiem:
Pokonany upał, zadyszka oraz smutki,
mistrzowsko zdobyta Radunia koło Sobótki.

Zadanie Eli z Nadodrza:

Żółty parasol jak statek na niebie ...  tak sobie przerobiłam słowa popularnej piosenki i chodzę i śpiewam:). Lęk a właściwie lęki przed postępującą demencją zmuszają mnie do powtarzania sobie listy zakupów i podobnie jak moje ulubione bohaterki z dzieciństwa z Dzieci z Bulerbyn - Lisa i Anna w drodze do sklepu często sobie cichutko podśpiewuję (one nie śpiewały):  mięso, schabiczek, a może kurczaczek, hej!

Zupa, zupa żurek, bo to dobre na stres, marcheweczka ciach, ciach, ciach ... Ze sklepu wracałam już trochę szybciej, bo wieczorem czekała na mnie uczta duchowa - TEATR - uwielbiam! Po teatrze spacer do domu 
przez nocny Wrocław i szybko spać! Rano czułam, że czeka na mnie działka  - jest po deszczu, a tam wszystko zarasta. Jednak, żeby walczyć z chwastami, trzeba poprawić sobie kondycje, więc wykonałam telefon do rehabilitantki i umówiłam się z nią na masaż.



Niestety zamek Górka był zamknięty. Na szczęście Basia znalazła dziurę w płocie i zrobiła zdjęcia zamku z drugiej strony. Na Basię zawsze można liczyć. W basenie nie było wody. To wynagrodził wspaniały miłorząb - ulubione drzewo Basi. Kliknijcie na zdjęcie, żeby liście zobaczyć.





Nie spotkały czarownic. Może czarownice były na Ślęży, kliknijcie: Tajemnice Ślęży lub są w Gdańsku, kliknijcie: Szabat czarownic w Gdańsku. Dajcie znać, jeśli je spotkacie.

Uczestniczki treningu pamięci w terenie wróciły do Wrocławia bardzo zadowolone. Wszystkie cele osiągnęły: Radunię zdobyły, rezerwat przyrody obejrzały, zadanie domowe zrobiły koleżanki we Wrocławiu. Pogoda była super, widoki wspaniałe. Krysia z zadowoleniem stwierdziła, że góry są tam, gdzie były 40 lat temu. Miała przy sobie mapę Ślęży i okolic z roku 1978 - wszystko się zgadzało.

Na zakończenie widok na Ślężę, plecak Krysi na szczycie Raduni i Basia (pomysłodawczyni treningu pamięci w terenie 2 maja 2018)



Krystyna - Wirtualna Kultura
Czytaj więcej »

wtorek, 1 maja 2018

Rekord niepobity

"Wirtualna Kultura" próbowała pobić dzisiaj dwa rekordy:
  • własny rekord kroków, które codziennie liczy jej smartfon,
  • gitarowy rekord Guinnessa w graniu Hey Joe, kliknijcie: Gitarowy Rekord,.
Niestety to się jej nie udało. W biciu rekordu Guinnessa nie mogła wziąć udziału, bo Fredro na cokole nie chciał jej gitary pożyczyć (czy widzicie jego gitarę na zdjęciu poniżej?), a Milena i Dawid ze swoimi gitarami nie chcieli się rozstać (kliknijcie na zdjęcie obok).

Na szczęście w Rynku było wystarczająco dużo gitarzystów i rekord został pobity bez udziału "Wirtualnej Kultury", kliknijcie: Rekord pobity. Aż 7411 gitarzystów z całej Polski zagrało na wrocławskim Rynku „Hey Joe”, kliknijcie: Jimi Hendrix, Hey Joe. "Wirtualna Kultura" poczuła tę radosną atmosferę, jaka panowała w Rynku, i w przyszłym roku lepiej się do grania przygotuje.

Jeśli chodzi o pobicie jej własnego rekordu kroków, to szans nie miała, bo jej zeszłoroczny rekord jest bardzo wyśrubowany: 24 tysiące kroków jednego dnia. Pobiła go na majowej wyciecze, kliknijcie tutaj: Kujawsko-Pomorski maraton Popowiczanek. W czasie całej kujawsko-pomorskiej wycieczki  rok temu przeszła 69 tysięcy kroków od Strzelna przez Inowrocław, Ciechocinek, Toruń, Bydgoszcz, Chełmno, Grudziądz, Malbork, Pelplin, .... Dzisiaj zrobiła tylko 12 tysięcy kroków. To wystarczająca liczba, bo podobno seniorzy powinni codziennie przejść 10 tysięcy kroków.


Chociaż rekordów nie udało się pobić, to i tak "Wirtualna Kultura" jest z siebie dumna. Warto było opuścić domowe pielesze i spróbować swoich sił. W nagrodę zjadła torcik bezowy na Ostrowie Tumskim - podobno najlepsze tory bezowe są w Świeradowie, kliknijcie: Torcik bezowy ze Świeradowa. Ali z Popowic pokazała przepiękne kamienice  przy ulicy Ukrytej na Ołbinie!!!. Były też w Parku im. Tołpy i na Wyspie Daliowej. Oto zdjęcia to potwierdzające:



Czy wiecie, jaki kwiat jest na ostatnim zdjęciu? Czy to jest ogrodowy czosnek? Na przedostatnim zdjęciu kwitnie kasztan na różowo w Parku Tołpy. To wszystko potwierdza, że w sercach seniorów jest zawsze maj.

To nie jest koniec majowych wyczynów "Wirtualnej Kultury". Ciąg dalszy nastąpi.

Krystyna - Wirtualna Kultura
Czytaj więcej »

poniedziałek, 30 kwietnia 2018

Trening pamięci - mnemotechniki i inne cuda

Im dalej w las tym więcej drzew albo im dłuższy trening pamięci tym więcej mnemotechnik. O tym na własnej skórze się przekonują co tydzień bardzo ambitne seniorki z Żółtego Parasola. Koniecznie zwróćcie uwagę na to, jakie skupienie się maluje na ich twarzach i że to udziela się też Ani w niebieskich okularach (kliknijcie na zdjęcie obok, żeby je powiększyć).

Oto przykłady mnemotechnik: akronimy, akrostychy, rymowanki, łańcuszki skojarzeń. Podobno tych mnemotechnik jest nieskończenie wiele - jest czego się uczyć. 

Nauka akronimów i akrostychów zajęła całe poprzednie zajęcia. Akronimy to skrótowce - pomocne, gdy musimy zapamiętać  kilka lub kilkanaście słów. Metoda polega na utworzeniu nowego słowa z pierwszy liter wyrazów, które próbujemy zapamiętać.

Akrostych jest trudniejszy, kliknijcie: Akrostych - Wikipedia. Jest to wiersz, w którym pierwsze litery wersów tworzą wyraz lub zdanie. "Wirtualna Kultura" na poprzednich zajęciach nie była, ale zadanie domowe tym razem zrobiła. Ułożyła rymowankę i akrostych opisujące kwiat ECHMEA, kliknijcie tutaj: Echmea - roślina doniczkowa:

  • Echmea to taka czerwono-żółta cholera, która liśćmi przestrzeń wszystkim zabiera.
  • Elegancki czerwony hodowany miesiącami epifit ananasowaty.

Basia, ta z czarnym kokiem, ułożyła na zadanie domowe m.in. takie akrostychy:

WOKANDA
W Wdzięcznemu 
O oskarżonemu
K każdy
A adwokat
N napisze
D długą
A apelację

OSKARŻONY
O Okropnie
S sprawny
K kieszonkowiec
A artystycznie
R rozpruje
Ż żelazną
O obrożę
N noszoną
Y przez Yeti na nogach.

Akrostychy Basi wyraźnie podniosły seniorki na duchu. Uwierzyły, że się da je ułożyć. Atmosfera się ożywiła:



Pierwszy wariant łańcuszków skojarzeń, omawiany na  zajęciach z treningu pamięci w marcu,  był bardzo prosty. Niestety drugi wariant jest wyzwaniem nawet dla poetów i pisarzy. No bo, jak ułożyć intrygującą historyjkę z przypadkowych słów, których kolejność musi być zachowana. Historyjka ma ułatwić zapamiętanie ustalonego ciągu słów.


Cała grupa wymyśliła historyjkę zawierającą następujący ciąg słów:  

żółty parasol, lęki, mięso, zupa, teatr, spacer, działka, telefon, masaż

Niestety historyjka nie była zbyt intrygująca. Stąd zafrasowana mina Ani na ostatnim zdjęciu. Ania próbowała naprowadzić uczestniczki warsztatów na jakąś inną zabawną opowieść.

 "Wirtualna Kultura" zaczęła tak: "Latałam we śnie z żółtym parasolem, ale się obudziłam z lękiem. bo miałam kupić mięso, a tego bardzo nie lubię. Zupę miałam z poprzedniego dnia." Ciągu dalszego nie ułożyła, bo zajęcia się skończyły. Przez cały długi majowy weekend biedaczka będzie próbowała historyjkę dokończyć. Może Wy jej w tym pomożecie lub ułożycie swoją własną?!

Postscriptum 1. Po czterech godzinach od opublikowania wpisu "Wirtualna Kultura" dostała taką historyjkę:

Leżałem na plaży pod żółtym parasolem relaksując się po ciężkim roku pracy, aż tu nagle telefon. Odbieram i słyszę: " w drodze z teatru na działkę kup mięso na zupę". Zacząłem mieć lęki, że to codzienność dopadła mnie na odległej wyspie, ale na szczęście nie. To tylko był sen. A teraz biorąc masaż znowu wypływam na przestwór suchego oceanu...

Brakuje w niej słowa "spacer" i kolejność słów nie jest zachowana. Autor historyjki wypoczywa gdzieś na południu Europy i po powrocie historyjkę dopracuje.

Postscriptum 2. W związku z komentarzem Oli dodaję ten link (1,2 mln wejść), kliknijcie: Życie to nie teatr.

Krystyna - Wirtualna Kultura
Czytaj więcej »

sobota, 28 kwietnia 2018

Majowe atrakcje


My seniorzy już dawno się obudziliśmy z zimowego snu  i teraz korzystamy z wiosny. Żeby stwierdzić, czy to zdanie jest prawdziwe czy nie, trzeba ustalić granicę, od której można pisać +. Pozostawiam to Waszej decyzji i będę pisać "seniorzy XYZ+".

A więc, Seniorzy XYZ+ nie przegapcie atrakcji, które dla Was przygotował Wrocław. Na mojej ulubionej platformie internetowej "https://www.wroclaw.pl/go/" (kliknijcie tutaj: Wrocław go) jest wiele dla Was propozycji. "Wirtualna Kultura" losowo wybrała te:

  • Wrocław na weekend 28-29 kwietnia 2018, kliknijcie: Wrocław na weekend,
  • we wtorek, 1 maja, kolejna próba bicia rekordu gitarowego, kliknijcie: Rekord Guinnessa,
  • w sobotę, 5 maja 2018, rusza nowy sezon fontanny multimedialnej, kliknijcie: Fontanna - pokazy,
  • w niedzielę, 6 maja 2018, Dzień Izraela w Synagodze pod Białym Bocianem, kliknijcie: Synagoga pod Białym Bocianem,
  • w czwartek, 10 maja 2018, godz. 17, czytanie fragmentów Pana Tadeusza w Muzeum Pana Tadeusza, kliknijcie: Irena Rybicka czyta Pana Tadeusza,
  • w sobotę, 12 maja 2018, godz. 11-19, Dzień Odry na Bulwarze Dunikowskiego nad Odrą, kliknijcie: Dzień Odry 2018,
  • w czwartek, 17 maja 2018, o godz. 18 w Centrum Historii Zajezdnia będzie wyświetlony film „Dreszcze” Wojciecha Marczewskiego (cena biletu 5 zł), kliknijcie: Centrum Historii Zajezdnia
  • w nocy z soboty na niedzielę, 19/20 maja 2018, kolejna noc muzeów, kliknijcie: Noc muzeów 2018,
Jest też propozycja dla zmotoryzowanych seniorów XYZ+, kliknijcie: Majówka w arboretum w Wojsławicach. W niedzielę 29 kwietnia będzie specjalny spacer poświęcony liściom. Po wizycie w arboretum polecam wieczorne czytanie: Peter Wohlleben, Sekretne życie drzew (zdumiewające fakty ze świata drzew), Otwarte, Kraków 2016. Autor jest leśnikiem. Swoją wiedzą chętnie się dzieli z telewidzami i czytelnikami.
 "Wirtualna Kultura" właśnie zaczęła tę książkę czytać.

Uwaga. Powyższe zdjęcia Wirtualna Kultura zrobiła w Wojsławicach w roku 2016.

Krystyna  - Wirtualna Kultura
Czytaj więcej »

czwartek, 26 kwietnia 2018

Libre czy open office?

Czy pamiętacie grupę wirtualnych seniorów, którzy brali udział w projekcie Erasmusa "60+ Virtual Culture"?  Jeśli nie, to
Polsko-angielski tytuł wpisu nie zaskoczy wirtualnych seniorów. Oni dalej się uczą pod kierunkiem Wiesi i Andrzeja. Co prawda, skład grupy uległ częściowo zmianie, ale zapał do nauki nie (kliknijcie na zdjęcia, żeby je powiększyć).


W nowej edycji warsztatów komputerowych wirtualni seniorzy poznali wiele bardzo pożytecznych narzędzi. Chodzi oczywiście o narzędzia komputerowe, a nie o młotek i gwóźdź. "Rozgryzali" kafelki w Windows 10. Zaprzyjaźnili się z Awatarem, Hotspotem, Dropboxem,  CCleanerem, itd. Dzisiaj poznali uroki LibreOffice.

LibreOffice jest darmowym oprogramowaniem biurowym, kliknijcie: Libre Office - home page. Jest to pakiet biurowy rozwijany przez użytkowników (kliknijcie: Libre Office - o nas):

"LibreOffice jest pakietem biurowym zarządzanym i rozwijanym przez społeczność, a także projektem organizacji not-for-profit – kliknijcie: The Document Foundation.

Oprogramowanie LibreOffice jest rozwijane przez użytkowników, kierującymi się zasadami oprogramowania Open Source i dzielącymi się własną pracą. Podstawową zasadą jest zapewnienie lepszej jakości, niezawodnego i bezpiecznego oprogramowania oferującego Ci większą elastyczność bez ponoszenia kosztów.

Społeczność LibreOffice jest "sercem" projektu, bez niej LibreOffice by się nie rozwijał. Pasja i zaangażowanie każdego z członków społeczności odzwierciedla się na końcowych wynikach, Ty także możesz wziąć w tym udział (kliknijcie:  Współpraca).
"

LibreOffice składa się z ogromnego międzynarodowego zespołu, który bierze udział w tworzeniu i rozwijaniu pakietu (projektowanie, pisanie kodu, testowanie,  pomoc dla użytkowników, dokumentacje, tworzenie poradników, projektowanie szablonów dokumentów dla aplikacji LibreOffice i wiele innych).


Na dzisiejszych warsztatach komputerowych Wiesia pomagała instalować LibreOffice, a Andrzej pokazywał, jak stosować pakiet i przekonywał nas, że pakiet LibreOffice jest lepszy niż OpenOffice. 

A co Wy myślicie o LibreOffice i OpenOffice? Może sami zaczniecie stosować LibreOffice? Kliknijcie: LibreOffice - Wikipedia oraz tutaj: LibreOffice - YouTube. Dla miłośników języka angielskiego coś po angielsku, kliknijcie: LibreOffice - YouTube (14 minut).

Krystyna - Wirtualna Kultura
Czytaj więcej »

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Dzień ziemi czy Dali i Andy?


Po krótkiej (długiej?) przerwie to ja "Wirtualna kultura" znowu coś dla Was zobaczyłam i zanotowałam w sobotę, 21 kwietnia 2018:
Nie mogłam się zdecydować, co może być dla Was ciekawsze, więc jest to wpis "dwa w jednym".

Na wspólne obejrzenie wystawy prezentującej Salvadore Dalego i Andy Warhola zdecydowały się "Parasolki" i kilka Popowiczanek, a wszystko dzięki Ani w niebieskich okularach. Trudno właściwie ocenić, co było ciekawsze: czy relacja przewodniczki czy prezentowane na wystawie eksponaty. Wystawa trafnie pokazuje, jak autopromocja i wywoływanie skandali pomaga artystom w karierze. Pewien smutek wywołuje koniec wielkiej miłości Dalego i Gali, kliknijcie: Gala Dali - muza

Na wystawie można było robić zdjęcia tylko do prywatnego użytku - nie na blog. Szkoda, bo z tego powodu nie zobaczycie Basi i "Wirtualnej Kultury" na czerwonej kanapie. Żałujcie. Zdjęcie wejścia do muzeum zrobiła Basia - ta, która lubi nucić piosenki Niemena (kliknijcie na zdjęcia, aby je powiększyć). 

"Wirtualna Kultura" dopiero pod wpływem uwag przewodniczki dostrzegła, że niektóre obrazy namalowane przez Salvadore Dalego mają podwójne znaczenie. Umiejętność umieszczania przez Salvadora w obrazach innych obrazów wzbudziła podziw "Wirtualnej Kultury", kliknijcie: Enigma - podwójny obraz

"Wirtualna Kultura" wiedziała, że Andy Warhol miał kulinarne zainteresowania, na przykład z puszek z pomidorami zrobił dzieło sztuki. Zaskoczyła ją jego książka kulinarna, a szczególną uwagę przyciągnął "łyżwiarz". Jak można kilkoma kreskami i kolorowymi plamami oddać piękno łyżwiarza w ruchu, kliknijcie: Speed skater!

Pierwsze dwa zdjęcia "Wirtualna Kultura" zrobiła w sobotnie przedpołudnie obok szkoły przy ulicy Jeleniej na Popowicach. Moje Popo zorganizowało Popkurzacz 2018, czyli  sprzątanie zielonych terenów w rejonie Polany Popowickiej w ramach Dnia Ziemi,  kliknijcie: Moje Popo oraz tutaj: Popowice Online - Facebook. W Popkurzaczu wzięli udział i starzy i młodzi, oczywiście nie zabrakło harcerzy. Nie mogło też zabraknąć "Wirtualnej Kultury", która przecież jest z Popowic i zbierać śmieci potrafi.

Fantastyczni młodzi ludzie z Mojego Popo budzą Popowice. Ta oddolna inicjatywa warta jest propagowania - bardzo dobry przykład do naśladowania przez mieszkańców innych wrocławskich osiedli.

Popkurzacz 2018 zakończył się pełnym sukcesem, kliknijcie: Moje Popo - Facebook. Świadczy o tym bardzo duża liczba worków ze śmieciami i udany grill. Pogoda dopisała, a nawet przesadziła z temperaturą, która była "plażowa". Mojemu Popo udało się znaleźć sponsorów, którzy dali na tę akcję rękawiczki, worki itd.



Następny Popkurzacz będzie jesienią. Czekamy!
Krystyna - Wirtualna Kultura
Czytaj więcej »