Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 18 października 2026

Historia życia Krystyny nagrana!


Krystyna - Wirtualna Kultura, czyli Krystyna Ziętak, była w sierpniu 2026 w Centrum Historii Zajezdnia na spotkaniu autorskim:  
Skutkiem tego spotkania (?) był mail od dr Ewy Maj, głównej specjalistki w Dziale Naukowym "Ośrodka Pamięć i Przyszłość", zastępczyni redaktor naczelnej WRHM (Wrocławski Rocznik Historii Mówionej): 
 z propozycją  

opowiedzenia swojej historii życia i nagrania tej opowieści, która zostanie następnie zarchiwizowana w Archiwum Historii Mówionej Ośrodka "Pamięć i Przyszłość". Jednym z celów naszej instytucji jest właśnie nagrywanie świadków historii, aby uwiecznić najdalsze i osobiste wspomnienia o regionie i samym Wrocławiu. Takie nagranie (w formie audio) będzie źródłem wiedzy dla mieszkańców, ale też badaczy z całej Polski, którzy będą mogli korzystać z zawartych w nim informacji w celach naukowych i edukacyjnych.

Krystyna-Wirtualna Kultura z przyjemnością skorzystała z propozycji i 15 października 2026 nagrała 2,5 godzinną opowieść o swoim życiu, zaczynając od tego, co przydarzyło się jej rodzicom i jej samej (miała wtedy niecałe półtora roku) w czasie Powstania Warszawskiego w sierpniu 1944, zastanawiając się, czy to miało wpływ na to, jaka jest. 

W nagranej historii jej życia pojawił się nie tylko Wrocław, ale też Kamienna Góra, Marciszów, Piława Górna i Nowa Ruda oraz wiele osób z jej życia. Po zakończeniu nagrania miała wrażenie, że więcej mówiła o tych ludziach niż o sobie samej. 

Nie da się w ciągu 2,5 godzin streścić ciekawego życia osoby 80+, szczególnie gdy nagranie jest spotaniczne, bez scenariusza, czas mija szybko i nie wiadomo, co warto utrwalić.

Przed wyjściem z Centrum Historii Zajezdnia Krystyna-Wirtualna Kultura zapytała Ewę Maj, co w tej opowieści zaskoczyło ją najbardziej. Tym czymś okazało się odszukiwanie miejsc z dzieciństwa w Marciszowie i Kamiennej Górze. Na terenie byłej fabryki w Marciszowie nie ma już kanału, w którym topił się jej brat. W Kamiennej Górze na podstawie kilku zapamiętanych z roku 1951 szczegółów odszukała dom, w którym mieszkała i płot, przez który przeskoczyła, rozcinając sobie głowę. Ona jest przekonana, że trafiła na właściwą ulicę, ale nie ma jak tego potwierdzić.

Nie nagrała opowieści o poszukiwaniu we Wrocławiu ulicy, na której brat zrobił jej zdjęcia w roku 1962. Ona to opisała w tym wpisie:

Uwaga. Nagranie historii życia Krystyny jest audio. Ewa Maj po nagraniu stwierdziła, że wspomnienia Krystyny są bardzo szczegółowe.

Krystyna - Wirtualna Kultura
Czytaj więcej »

poniedziałek, 3 sierpnia 2026

Co sprawia nam przyjemność?

Wirtualna Kultura znalazła na Facebooku link do wakcyjnego felietonu Urszuli Glensk, opublikowanego na portalu Notatnika Teatralnego:

Ula pisze:

"Zadałam znajomym niegrzeczne pytanie, grzecznie zastrzegając, że nie jest ono zbyt osobiste. Co sprawia im przyjemność?"

Koniecznie przeczytajcie felieton i sami spróbujcie odpowiedzieć na pytanie Uli. 

Zadawanie pytań, na które samemu nie musi się odpowiedzieć, to świetny pomysł. W czasie pandemii Filip Springer pytał ludzi mądrych i doświadczonych, ludzi, których podziwiał, nie o to, co wiedzą, ale o to, czego mimo lat namysłu (...) nadal nie wiedzą.  


Przez wiele lat Mariusz Szczygieł pytał  o prawdy. Wirtualna Kultura swoją prawdę zdradziła mu na przystanku w Miedziance:


Wirtualna Kultura też lubi zadawać pytania czytelnikom bloga. W roku 2020 zapytała znajmoych mężczyzn, dlaczego kobiety nie wymyśliły żarówki:
Trudniejsze pytanie zadala w roku 2019: co miłość i dlaczego ma wspólnego z matematyką i kasztanami. Odpowiedzi zaskoczyły ją. Opublikowała jej w Gazecie Senior w czerwcu 2019. Oto one:

Ela: Krysiu, chyba zbliża się wiosna i dlatego wpadł Ci do głowy taki pomysł. Kasztany i matematyka mają ogromny wpływ na miłość! Kasztany kwitną w maju, kiedy miłość rozkwita w cudownych okolicznościach. A matematyka zupełnie wtedy nie wchodzi do głowy, mimo że matura z matmy – … To chyba za proste – musi być jakiś haczyk w tym pytaniu. Wzór na szczęśliwą miłość nie istnieje, mimo to każdy próbuje rozwiązać te tajemnice. A kasztany? Najpierw cudownie kwitną, a potem … spadają na rozmarzone głowy. 

Piotr: Zakochać się w matematyczce i kochać ją cały czas, a nie do zakwitnięcia kasztanów. 

Maja: Miłość ma wiele wspólnego z kasztanami i matematyką: z kasztanami – bo matura, gdy zakwitną, a z matematyką – bo długo kombinowałam, jak tu podać ściągę mojemu ukochanemu i w końcu mi się udało! 

Jurek: Kasztany kojarzą mi się z piosenką Nataszy Zylskiej „Kasztany”, a matematyka to 1+1 równa się dwa, a czasami trzy i więcej, gdy rodzina się powiększy. 

Janka: Matematyka to królowa nauk, a miłość to królowa serc. Kasztany zostały na placu Pigalle. 

Ala: Hej Krysiu, „Co to jest miłość”? Odpowiedź na to pytanie jest tak trudna jak rozwiązanie skomplikowanego zadania matematycznego. A co ma wspólnego miłość z kasztanami? Cytuję sennik: „Symbolika kasztanów została usankcjonowana w połączniu z żywiołem ognia, gdyż to przy wyjmowaniu z ognia można się nimi dotkliwie poparzyć.” Podobnie może wyglądać związek z partnerem. Jak zaczyna się kończyć miłość, to przypomina to wyjmowanie kasztanów z ognia. Miłość seniorów jest na ogół nie taka burzliwa. Fogg śpiewał: „Pani pod kasztanem siądzie sobie z panem…”.

Jasia: Miłość trzeba pomnażać i się z nią dzielić, a najlepiej rozkwita, gdy kasztany kwitną na wiosnę.

Zdzisia: Są różne rodzaje miłości, te z młodości, często omotują szaleństwem, i inne, solidne. Piosenka mówi: „Kochany, kochany, lecą z drzewa jak dawniej kasztany”. A co do matematyki, to oczywiście każde wspomnienie jest związane z datą albo z liczbą lat. Jak już jest ponad 50, to przestaje się liczyć.

Jola: Jestem mało romantyczna. Miłość to dla mnie działanie hormonów, uruchamiających najpotężniejszy z popędów, czyli popęd płciowy. Oczywiście 50 lat temu miałam inne zdanie, ale doświadczenie życiowe powoduje, że je zmieniam. W wieku dojrzałym miłość to przywiązanie do drugiej osoby; pewność, że można zawsze na nią liczyć i że bezinteresownie nie zrani. To wreszcie chęć bycia z drugim człowiekiem, pogadania, przytulenia i wyjścia na spacer. Co to ma wspólnego z matematyką? Bez względu na stan zauroczenia nie da się żyć powietrzem, a źle ulokowane uczucia potrafią zniszczyć życie. Czyli umiesz liczyć, to licz na siebie. Kasztany tak jak wszystko inne mogą być pretekstem dobrej zabawy, ale związku z miłością nie wymyślę – tak jak pisałam mało we mnie romantyzmu.

Tomek: Ciekawe i trudne pytanie. Co miłość ma wspólnego z matematyką i kasztanami. Hmm … Z matematyką chyba nic, bo miłość jest nieobliczalna:-). A z kasztanami? Porównam ją do tych jadalnych – pięknie pachnie i jest słodka.


Nikt z odpowiadających na pytanie nie wiedział, że do jego zadania skłonił Wirtualną Kulturę jeden z rozdziałów książki Frenkla: „Miłość i matematyka. Istota ukrytej rzeczywistości”, która dostała prestiżową nagrodę „A New York Times bestseller. Winner of the 2015 Euler Book Prize”, Edward Frenkel opisuje, jak szukał wzoru na miłość i gdzie go znalazł.


Dodatek 1. Wirtualna Kultura odkryła portal Notatnika Teatralnego dzięki Urszuli Glensk, która na nim publikuje felietony od kilku lat:


Dodatek 2. Jedna z osób pytanych przez Ulę o przyjemności podała plażę w Juracie. Tak się składa, że Wirtualna Kultura mile wspomina Juratę, chociaż na plaży nie siedziała. Była tam tylko raz w marcu w roku 2010 przez 10 dni na międzynarodowej konferencji matematycznej w Domu Pracy Twórczej:

Plaża była wtedy pusta, całe miasteczko też. Cisza, spokój. 

Konferencję zorganizował prof. Jaroslav Zemanek (1946 - 2017), z pochodzenia Czech, zakochany w bibliotece Instytutu Matematycznego PAN w Warszawie, w której poznał żonę Barbarę.
Co roku młodzi matematycy mogą się ubiegać o nagrodę ufundowaną przez Barbarę i Jaroslava Zemanków:

Prof. Zemanek odegrał ważną rolę w życiu zawodowym (naukowym) Wirtualnej Kultury. Mówiła o tym na konferencji poświęconej jego pamięci:
I tak od pytania o przyjemności Wirtualna Kultura doszła do wspomnień. Tak to wszystko codziennie się przeplata. 


Dodatek 3. Jurata na blogu pojawiła się we wrześniu 2021 z okazji spotkania z Iwoną Włodarską:
Iwona na spotkanie przyniosła m.in. książkę Anny Tomiak: "Jurata. Cały ten szpas" z roku 2019
W roku 2025 ukazało się jej drugie rozszerzone wydanie.


Uwaga. Wpis zdobią zdjęcia Juraty w marcu 2010. Na pierwszym Barbara i Jaroslav Zemanek są na plaży na Helu.

Krystyna - Wirtualna Kultura

Czytaj więcej »

niedziela, 12 lipca 2026

Czego Mariusz Szczygieł nie napisał, a młodzi widzą to teraz inaczej


Jakie to uczucie przeczytać czyjś stary artykuł o wydarzeniu, do którego wraca się myślami i o którym samu się kiedyś pisało? Tym wydarzenie jest spotkanie autorskie z Mariuszem Szczygłem w lipcu 2017 w Mediatece na Miesiącu Spotkań Autrskich. Porównajcie: 
Wirtualna Kultura pisała o ogromnym, pozytywnym wrażeniu, jakie zrobił na niej Mariusz, a Piekarska o czym on mówił. Dzięki temu jest potwierdzenie, że Wirtualna Kultura dobrze zapamiętała: w Mediatece Mariusz Szczygieł zapowiadał napisanie książki o losach ludzi, którzy w kwietniu 1982 roku porwali samolot z Wrocławia. Zamiast polecieć do Warszawy samolot wylądował na berlińskim Tempelhof, czyli "na upragnionym w PRL zachodzie".

Do tej historii i pisarskich planów Mariusza Wirtualna Kultura nawiązała w jednym z pytań zadanych mu w Nowej Rudzie w lipcu 2023:

WK. W roku 2017 na spotkaniu autorskim we Wrocławiu w Mediatece mówiłeś, że chcesz napisać książkę o osobach z Dzierżoniowa, które porwały samolot do Berlina. Na to spotkanie namówiła mnie Ela, Twoja wielka fanka. Ona pyta, czy już napisałeś pierwsze zdanie do tej książki?

MSz. Nie, nie napisałem. Powiem dlaczego. Mój tata, lat 91, nie może wytrzymać beze mnie dłużej niż dwa, trzy dni. Po prostu nie mogę wyjechać do Stanów Zjednoczonych i do Niemiec, by poszukać moich bohaterów. Tych bohaterów porwania jest z trzydzieścioro. Musiałbym ich wszystkich i ich rodziny objechać po Stanach — wyjechać na dwa, trzy miesiące. Nie mogę tego zrobić tacie, bo on jest uzależniony od tego, że przynajmniej co drugi dzień widzimy się przez chwilę. On chce, żebym go przytulał, pogłaskał po głowie. Moja mama by wytrzymała. Ona lubi być sama. Tato źle się czuje, jak mnie nie ma. Muszę być w jego orbicie. Rozumiem to i nie jest dla mnie bolesne, że nie pojechałem. Ten temat czeka. Zobaczymy, czy na mnie, czy na kogoś innego.

W tym roku, po dziewięciu latach, Wirtualna Kultura stwierdziła z żalem, że temat czekał na "innych", nie na Mariusza. Mariusz Szczygieł chciał bardzo ambitnie pisać o wszystkich bohaterach tamtego porwania. "Inni" piszą tylko o niektórych. Wirtualna Kultura zna dwa takie przypadki. 

Historia tego porwania samplotu pojawiła sie na wałbrzyskim portalu Gazety Wyborczej  pierwszego maja 2026 w artykule Agnieszki Dobkiewicz: 
a w czerwcu na dokumentalnym czytaniu performatywnym "Dać się porwać" w ramach finału  IV konkursu organizowanego przez Instytut im. J. Grotowskiego - finał był częścią  V Festiwalu Teatru na Faktach "Poziom zero". 
Twórcami "Dać się porwać" są 

Olek Młyński, Grzegorz Grecas, 
Bartosz Kułagowski, Piotr Misztela, Mateusz Zilbert, Anastazja Kowalska

Performatywne czytanie "Dać się porwać", które Wirtualna Kultura obejrzała z zainteresowaniem, otrzymało Nagrodę Radia Wrocław Kultura: 
Bezpośrednio po prezentacjach finałowych czytań była debata. Kliknijcie na zdjęcie, na którym Młyński jest drugi z prawej. 

Olek Młyński opowiedział na debacie, jak wpadł na historię o porwaniu samolotu, jeżdząc po puszczonym lotnisku Tempelhof. Jego zdaniem porwanie było czymś absurdalnym. 

To określenie niemile zaskoczyło Wirtualną Kulturę. Coś, co kiedyś było chyba
  • "odważnym wyczynem", próbą zmiany życia na lepsze przez ludzi, którzy tak naprawdę nie wiedzieli, co ich po porwaniu czeka i ryzykowali wszystko, 
jest teraz dla młodych, podróżujących po całym świecie bez ograniczeń, 
  • czymś absurdalnym. 
To nie było pomylenie słów przez Młyńskiego. W opisie performatywnego czytania "Dać się porwać" też piszą o "absurdalnym wydarzeniu":

Tekst rekonstruuje wszystkie etapy tego absurdalnego wydarzenia – od pierwszych spotkań w piwnicy, poprzez coraz śmielsze plany ucieczki, aż do samego uprowadzenia i dalszego życia

Zresztą sam tytuł czytania zapowiada coś śmiesznego.  Koniecznie kliknijcie jeszcze raz: 
by przeczytać ten fragment opisu czytania, gdzie słowo "absurd" pojawia się też w innym kontekście:

"Pod powłoką zabawnej anegdoty skrywa się nie tylko opowieść o życiu w schyłkowym PRL-u, kiedy to osoby pracujące w zakładach wodnych nie miały dostępu do wody we własnych mieszkaniach, a żołnierze służylibez broni w kaburach. 

Wszystkie te smaczki odnoszą się do absurdów minionego ustroju, ale ucieczkę w „Dać się porwać” można też czytać jako opowieść o współczesności. Polacy – jeszcze kilka dekad temu proszący o azyl i status uchodźcy – dziś mają okazję stanąć w odwrotnej roli". 

Mimo to Wirtualnej Kulturze zrobiło się smutno. Ona właściwie do tej pory nie doświadczyła na własnej skórze, że młodzi inaczej widzą tamte lata, chociaż czasami się przekonywała, że oni ich wcale nie widzą. 

Agnieszka Dobkiewicz używa dla opisu porwania samolotu w kwietniu 1982  określenia "spektakularny":

Porwanie zorganizowane przez mieszkańców Dolnego Śląska 
było jednym z najbardziej spektakularnych, do jakich doszło w PRL.

To bardziej odpowiada realiom czasów, w których to wszystko się wydarzyło.

Jest jeszcze jedna próba wykorzystania tematu porwania samolotu: film dokumentalny TVP z roku 2005
o którym napisano tak:

Antek puka do raju” to fascynujący film dokumentalny, opowiadający o niezwykłych wydarzeniach z historii PRL. Chodzi o porwania samolotów. Ten film dokumentalny można oglądać w TVP VOD.

Filmowi towarzyszy w internecie taki tekst:

PRL i porwania samolotów.W PRL porywano samoloty. Porywacze chcieli wyrwać się na Zachód i zakosztować lepszego życia – bez inwigilacji, z pełnymi sklepami i wolnością. W 1969 roku rozpoczęła się era porwań samolotów pasażerskich. Celem było najczęściej zachodnioberlińskie lotnisko Tempelhof. Pierwszymi obywatelami obozu wschodniego, którzy w ten sposób wybrali wolność, byli – co ciekawe – dwaj Niemcy ze wschodu, czyli z DDR, którzy sterroryzowali załogę samolotu pistoletem przemyconym w beciku z dzieckiem. Potem do porwań wzięli się też Polacy. Ulubionymi kierunkami oprócz Tempelhof były Wiedeń i Kopenhaga. W 1970 roku miało miejsce 20 prób uprowadzeń samolotów pasażerskich. W 1981 roku prób porwań było 15.


Prośba. Jeśli 15 lipca br. po południu będziecie w Dzierżoniowie na spotkaniu z Mariuszem Szczygłem w ramach Festiwalu Góry Literatury, to zapytajcie go, jakim slowem określiłby tamto porwanie. Z pisarzem będzie rozmawiała Dorota Oczak-Stach. Temat: "Mariusz Szczygieł na każdy temat".

Przypomnienie:

Niestety Wirtualnej Kulturze nie udało się zorganizować "wyprawy na Mariusza Szczygła", plany legły w gruzach:
Ona ma w głowie jeszcze takie pytanie do Mariusza:
  • Czy on nadal uważa, że starość jest oazą wolności?
Z tą jego opinią z roku 2023 nie wszyscy się zgadzają:
Krystyna - Wirtualna Kultura
Czytaj więcej »

sobota, 1 listopada 2025

Ciąg dalszy wierszy na dzień zaduszny

Wiersze przysłane przez czytelników bloga w związku z wpisem z 1 listopada 2025: 

Wiersz napisany w latach trzydziestych przez nauczyciela szkoły w Świeciu:
 

Wiersz Barbary  Kamińskiej, skierowany do członków grupy Atelier Kultury - Przestrzeń Trzeciego Wieku - SKW razem ze zdjęciem cmentarza:

W tym parku panuje cisza,
Czasami tylko ptaszek zaśpiewa,
lub wiatr gałązkami zakołysze,
Pochylonego w zadumie drzewa.
Kwiaty podlane łzami,
Rosną naprawdę pięknie.
Tylko to serce zbolałe,
Niech z żalu wielkiego nie pęknie.
Tylko te wypłakane oczy,
Niech znowu wypełni nadzieja,
Bo nowym życiem zaskoczy,
Prochami użyźniona ziemia.
W kolorach kwiatów,
W zieleni trawy,
Zostaną co co odeszli,
Gdy wszystkie zwykłe, codzienne sprawy,
Nieubłagany los przekreślił.
 
  
Wiersz Jarosława Rymkiewicza:

LIST WYSŁANY W ZAŚWIATY

List wysłany w zaświaty – tym listem ja jestem
I chciałbym tylko wiedzieć kto mnie tam wysyła
Inne listy – pół brzózki kot stary kulawy
I żaba ta co przy mnie tu w ogrodzie żyła

Te listy tam w zaświatach – czy ktoś je otwiera
Gdzieś jakieś inne życie niż to tu się toczy
Jest tam brzózka co w zimie na poły umiera
Są żaby – te co tutaj wciąż patrzą nam w oczy


Wiersz Clarc Harner z roku 1934 z komentarzem biblioteki w Mościsku: 

Dodatek. Zobaczcie, co Popowiczanka - Wirtualna Kultura pisała w październiku 2016 na blogu stowarzyszenia Popowiczanie: 
a Majka Stanek dzisiaj na blogu stowarzyszenia Pomysł na życie: 
Czytaj więcej »

Wiersze, które się pamięta


Wirtualna Kultura, słuchaczka Politechniki Trzeciego Wieku, dzień zaczyna od sztucznej inteligencji, panoszącej się w jej laptopie, czy chce czy nie. Dzisiaj w wyszukiwarce napisała: ci, co odchodzą za szybko, a na ekranie pojawił się  komunikat o słynnym wierszu:

"Ci, co odchodzą za szybko" to fragment znanego cytatu z wiersza ks. Jana Twardowskiego "Śpieszmy się kochać ludzi", który przypomina o tym, że bliscy mogą nagle zniknąć, zostawiając po sobie pustkę. Sformułowanie to jest refleksją na temat ulotności życia i przemijania, podkreślając wagę doceniania relacji, które mamy". 

To podsunęło jej pomysł, żeby zainteresować się podobnymi wierszami. Jest ich dużo. Wybrała ten, który Mariusz Szczygieł umieścił na Facebooku. Jest to wiersz "Święto zmarłych" z tomiku: "Wióry" Ludwika Filipa Czecha:



Mariusz Szczygieł napisał o północy z 31 października na 1 listopada 2025 komentarz o tym wierszu:

"Wiersz na teraz, ale i na zawsze. Lubię wiersze, jak ten, które nie silą się na poetyckość i przez to właśnie działają".
 Autor wiersza bardzo się ucieszył, że Mariusz Szczygieł zacytował jego utwór: 


A jaki wiersz, Drodzy Czytelnicy, towarzyszy Wam dzisiaj?  

Dodatek

Krystyna - Wirtualna Kultura

Czytaj więcej »

czwartek, 30 października 2025

Cmentarze świata

 

Każdy kraj to inna kultura i zwyczaje. Nic więc dziwnego, że cmentarze są takie różne.

Uwaga. Pierwszą wersję tego wpisu Krystyna-Popowiczanka-Wirtualna Kultura opublikowała 10 lat temu na blogu Popowiczanie:
ale usunęła linki typu http (bez s).

Cmentarz w Oleśnicy. Kliknijcie.

 
Czytaj więcej »

czwartek, 4 września 2025

Jubileusz Wirtualnej Kultury - część druga




Rozdanie zdjęć uczestnikom spotkania w "Świecie Lodów" z okazji jubileuszu blogerki Krystyny 

miało ukryty cel. Chodziło o odświeżenie pamięci i przypomnienie wydarzeń, które na blogach były opisane. Z powodu 

  • różnych godzin dołączenia do spotkania lub go opuszczenia - wiadomo seniorzy na nic nie mają czasu, tak intensywnie żyją,
  • robienia dużej ilości zdjęć - Wirtualna Kultura próbowała się sfotografować z każdym (zob. zdjęcia w galerii),
tylko dwie osoby zdążyły opowiedzieć, z czym na blogu im się skojarzyły otrzymane zdjęcia. Basia ze Swojczyc wspomniała "zielony mosteczek", nawet zaczęła nucić piosenkę o nim,
Lucynka bardzo dobrze pamiętała warsztaty z treningu pamięci w Żółtym Parasolu:

Wirtualna Kultura wspomniała o Marku, dzięki któremu znalazła się w projekcie "Virtual Culture 60+" w Żółtym Parasolu , i o Konradzie, z którym założyła blog "Popowiczanie" i który na jej życzenie  zmodyfikował blog "Wirtualna Kultura 60+":
Niestety Konrad na spotkanie nie dotarł z ważnych powodów.


Kto z kim i o czym rozmawiał nie da się ustalić. Wirtualna Kultura wie, że Ola z Przedmieścia Oławskiego rozmawiała z Ewą z rejonu Plau Grunwaldzkiego o nagraniach w ramach projektu "Dotknij mojego głosu":
Wirtualna Kultura też brała udział w tym projekcie.


Próbowano ustalić, kto najdłużej zna Wirtualną Kulturę. Przyznał się do tego Marek, którego Krystyna-Popowiczanka poznała w Sektorze 3 w roku 2013. To była pomyłka. Najdłużej spośród obecnych na spotkaniu Krystynę-Popowiczankę-Wirtualną Kulturę zna Paweł, jej były student, teraz profesor. Opublikowała z nim dwa artykuły naukowe. To on pomógł jej donieść do domu kwiaty i inne niespodzianki. 


Wirtualna Kultura 
  • nie zdążyła zapytać czytelników bloga, jakie tematy najbardziej ich interesują,
  • ani powiedzieć, jaki jest jej ranking najciekawszych wpisów i dlaczego jest tak do nich przywiązana.    

Wirtualna Kultura była wzruszona okazywaną jej sympatią, kwiatami i "niespodziankami", kliknijcie na zdjęcia. Za wszystko bardzo dziękuje. Kliknijcie na miniatury zdjęć, by zobaczyć, jaka atmosfera panowała. 

Spotkanie z okazji 10ciu lat blogowania to był sukces pod wieloma względami. Poprzednie próby spotkania się z czytelnikami nie wzbudziły zainteresowania. Na pierwszy spacer, zorganizowany przez Wirtualną Kulturę, przyszły dwie Basie:
Na drugi Basia, Lucyna, Marysia i Sylwia z Żółtego Parasola: 
Oczywiście Wirtualna Kultura spotykała czytelników bloga przy innych okazjach, na przykład, na spacerach z Ewą Plutą i witaniu nowego roku z grupą O-cal-eni pod kierunkiem Ewy Rapacz: 
Zatem ona nie wątpi, że okazji do dyskusji i wymiany myśli będzie wiele. Zatem do następnego spotkania. Może również międzypokoleniowego jak to 3 września w "Świecie lodów".  

Więcej zdjęć jest w Galerii zdjęć na blogu:

Jeden z czytelników zapytał o te miłe postaci:


To Labubu. One nie mogą się doczekać, kiedy dotrą do uczestników spotkania. Spostrzegawcza czytelniczka bloga zauważyła, że na zdjęciu są dwa rodzaje Labubu. Może Wasi wnukowie je już mają? 

Krystyna - Wirtualna Kultura

Czytaj więcej »

środa, 3 września 2025

Jubileusz Wirtualnej Kultury - część pierwsza


Krystyna - Popowiczanka - Wirtualna Kultura ma już 10 lat! Z tej okazji zorganizowała spotkanie czytelników fanów lodów:

Na apel odpowiedziało ich 30tu, ale z różnych powodów nie przyszło dziesięciu. Cała dwudziestka tych spragnionych lodów jest na pierwszym zdjęciu razem z Krystyną. 

O spotkaniu był też poinformowany Mariusz Szczygieł, którego Krystyna poznała na spotkaniu autorskim w roku 2017: 
On na lody nie mógł wpaść do Wrocławia, ale odpisał na mail, w którym Krystyna przypomniała mu pewne fakty. Oto odpowiedź Mariusza:

"Droga Krystyno,

nie musisz mi niczego przypominać, wszystko pamiętam. Jako autorka masz już dziesięć lat, ani się obejrzysz, a będziesz miała osiemnaście!

Przyszłość wróżę Ci rozwojową. Twój mózg ciągle potrzebuje podniet i nie da się łatwo zapędzić w kozi róg!

Najlepszego w następnym dziesięcioleciu!

Mariusz"

Krystyna, oczywiście, przeczytała te życzenia na spotkaniu i jest już umówiona z czytelnikami bloga na swoją osiemnastkę. To tylko za osiem lat! Ona potwierdza, że jako baran nie da się zapędzić w kozi róg.

Każdy z obecnych na spotkaniu dostał słynne zdjęcie z Nowej Rudy (kliknijcie na zdjęcie powyżej) wraz z swoimi zdjęciami, które na blogu były, oraz kopie wszystkich dedykacji, które Mariusz wpisał Krystynie na spotkaniach autorskich. Czy pamiętacie ten wywiad:

Życzenia od Mariusza nie były jedynymi przeczytanymi na spotkaniu. Ilona i Damian - wiadomo działają jako NGO - przynieśli w ramce Dyplom Mistrzostwa Blogosfery. Treść tego niezwykłego dokumentu jest oparta na materiale zawartym na blogu (kliknijcie na pierwszy link):

Uzasadnienie dyplomu (kliknijcie na zdjęcie obok):

"Za imponujący 10-letni dorobek twórczy obejmujący 550 wpisów na blogu "Popowiczanie" oraz 1789 wpisów na blogu "Wirtualna Kultura 60+" , a także stworzenie niezwykle bogatego archiwum zawierającego 8191 fotografii.

Doceniamy ogromny wkład w rozwój kultury cyfrowej, aktywizację środowiska seniorów i budowanie przestrzeni dialogu międzypokoleniowego we Wrocławiu".

Uczestnicy spotkania obrzucili Krystynę kwiatami i innymi niespodziankami. Był też toast. Sylwia wygłosiła apel - to nagrała Ola - żeby Krystyna kupiła sobie materac, bo kto to widział, żeby spać na wersalce. To wszystko z troski o kręgosłup Krystyny który rano nie jest w dobrej kondycji.



Spotkanie przebiegło w bardzo miłej atmosferze. Tyle się działo, że Krystyna zapomniała, co w torbie jeszcze miała dla spragnionych lodów. To miała być niespodzianka.
 

Nie ma wyjścia. Musi ich odszukać, żeby im dać coś, czego w dzieciństwie nie mieli. Kliknijcie na ostatnie zdjęcie.

Dodatek. 
Krystyna - Wirtualna Kultura 
Czytaj więcej »

sobota, 21 czerwca 2025

Biała lokomotywa w Nowej Rudzie

W związku z jednym z komentarzy do wpisu o Nowej Rudzie: 

Wirtualna Kultura postanowiła umieścić na blogu zdjęcia, które są na ścianie obok kawiarni Biała lokomotywa na ul. Podjazdowej w Nowej Rudzie. Oto ten komentarz:

"Mój kolega artysta plastyk Marian Panek jest pomysłodawcą tej białej lokomotywy 👍😊 Widziałem u niego stare fotografie z tego wydarzenia!

Niestety czas nie jest łaskawy dla naszych wspomnień i dla nas - płynie za szybko i zmienia otoczenie które już udało nam się oswoić".

Nie przyszło jej na myśl, że wśród czytelników bloga może być ktoś, kto bardzo dobrze zna historię "białej lokomotywy" i Mariana Panka, jednego z artystów, którzy brali udział w Festiwalach Studentów Szkół Artystycznych w Nowej Rudzie na początku lat 70tych:
Kliknijcie na miniatury zdjęć z tego wydarzenia oraz jego opisu. 







W roku 2023 świętowano 50lecie wjazdu białej lokomotywy do Nowej Rudy. Z tej okazji w Rynku była wystawa zdjęć:





Krystyna - Wirtualna Kultura
Czytaj więcej »

sobota, 14 czerwca 2025

Wspomnienia z poprzedniego stulecia



Wirtualna Kultura we wpisie: 

postawiła tezę, że średnio internauta przeznacza 5 sekund na zapoznanie się z wpisem na blogu. Okazało się, że Wirtualna Kultura źle to oceniła. Na jej prośbę Konrad Postawa, z którym w roku 2018 zmodyfikowała blog Wirtualna Kultura 60+, sprawdził, że czytelnik jest "na wpisie" średnio

4 minuty i 11 sekund. 

Najdłużej użytkownicy zatrzymali się na wpisach:

Czy możecie odpowiedź na pytanie: Jaki stąd wypływa wniosek? 




Jak już wiecie, Wirtualna Kultura poprzedni weekend spędziła w Nowej Rudzie z okazji Zjazdu Maturzystów Liceum Ogólnokształcącego. Odwiedziła też dom, w którym kiedyś mieszkała. Przekonała się, że w ogródku nie ma już wiśni, za to jest wiele kwiatów, a ścieżka, którą chodziła do szkoły, jest jeszcze bardziej stroma. Kliknijcie na miniatury zdjęć ścieżki, zrobionych raz do góry, raz na dół. Które jest które?


Ulica jest na jednym z noworudzkich wzgórz. Kliknijcie na zdjęcia domów przy niej. Każdy dom ma teraz gaz, zamiast butli gazowych. Pojawiły się wiaty na samochody. Koniec ulicy jest na zdjęciu obok zdjęcia wiaty, a początek tutaj:


Ulica jest "ślepa" i pnie się stromo do góry. Dalej jest dróżka do mostu nad torami i lasu.

Aktualna właścicielka domu wspominała, jak jej rodzina przyjechała w latach czterdziestych do Polski z Francji. Z dumą pokazała książkę Aleksandry Suławy: "Przy rodzicach nie parlować. O polskich powrotach z Francji":

Fakt, że Nową Rudę zasiedlili po wojnie reemigranci i przesiedleńcy z różnych stron świata, ale też z Polski, zadecydował o szczególnym klimacie tego miejsca. Wirtualna Kultura przyjechała na Dolny Śląsk z Pomorza. Mieszkała w różnych miejscach, ale największym sentymentem darzy Nową Rudę. Niestety lata świetności górnicze miasto ma za sobą. Kopalnię można zwiedzać:

 Uwaga. Ciekawe zdjęcia Rynku w Nowej Rudzie są w tym wpisie: 
Krystyna - Wirtualna Kultura

Czytaj więcej »