Pierwszy artykuł to wywiad Lindy Matus, redaktor naczelnej Gazety Senior, z prof. Piotrem Szukalskim z Katedry Socjologii Stosowanej i Pracy Socjalnej Uniwersytetu Łódzkiego (strony 2 i 3). Piotr Szukalski zajmuje się demografią, gerontologią społeczną i polityką społeczną:
- kliknijcie: Piotr Szukalski - home page.
W wywiadzie właściwie nic mnie nie zaskoczyło. Za to pojawiła się refleksja, że wiele problemów dotykających seniorów nie jest na moim (blogerki) "celowniku". A przecież jednymi z adresatów bloga mieli być seniorzy "uwięzieni" w pewnym sensie w swoich domach. Rozmawiałam kiedyś na ten temat z Asią. Czy to, o czym piszę i mówię, jest dla nich interesujące?
- Posłuchajcie moich dwóch wywiadów na końcu wpisu (kliknijcie): Finał projektu "Garderoba wspomnień".
- Przeczytajcie subiektywny ranking wpisów na blogu (kliknijcie): Subiektywny ranking 2018.
Pierwszy temat, który przykuł moją uwagę w wywiadzie, to ministerialny program Opieka 75+:
- kliknijcie: Dolnośląski Urząd Wojewódzki - program Opieka 75+,
- kliknijcie: Urząd Marszałkowski, Poznań - program Opieka 75+ w pigułce.
Bardzo dobrze, że pomyślano o małych ośrodkach. Piotr Szukalski zwraca uwagę, że:
"Nowoczesna polityka senioralna, która ruszyła nieco przed rokiem 2012, który był Europejskim Rokiem Aktywnego Starzenia się, skierowała środki w kierunku dobrze zorganizowanych seniorów. A ci dobrze zorganizowani byli relatywnie dobrze wykształceni i mieszkający w miastach przynajmniej powiatowych. "
Inną ważną grupą seniorów, wymienioną przez Piotra Szukalskiego, są "sprawni jak na swój wiek, czyli ok. 80 r.ż.". Tak Piotr Szukalski mówi o nich:
"Nie dostrzega się również bardzo ważnej kategorii osób starszych na tyle sprawnych, że nie wymagają usług opiekuńczych, ale na tyle niesprawnych, że nie wychodzą z domu. Ja ich nazywam „sprawni jak na swój wiek, czyli ok. 80 r. ż.”. Poruszają się po mieszkaniu, mogą samodzielnie zrobić zakupy blisko domu, ugotować posiłek, ale dłuższe wyjście to pytanie o bliskość toalety i pewność miejsca do siedzenia. Inna grupa to nazwana przeze mnie „sezonowo niesprawni”, którzy przez dwa miesiące w roku, zimą, praktycznie nie wychodzą z domu przez kłopoty z układem oddechowym. Natomiast działania aktywizacyjne poszły w kierunku osób, które łatwo aktywizować, bo są jeszcze bardzo sprawne."
Kolejny problem to mieszkania seniorów. Oto fragment wypowiedzi Piotra Szukalskiego na ten temat:
"Często widzę, że osoba starsza idzie do domu opieki, rodzina twierdzi, że nie ma pieniędzy, ale mieszkanie zdążyli przepisać na dzieci lub wnuki. Zamiast to mieszkanie wykorzystać na wsparcie tej starszej osoby. Sądzę, że to będzie się zmieniać. Wśród dzisiejszych 50-latków coraz więcej jest osób samotnych, dlatego częściej całe nasze zasoby będą wykorzystywane na sfinansowanie starości. Choć w dłuższej perspektywie obawiam się, że nie to nie będzie aż tak korzystne rozwiązanie, jak nam się dziś wydaje."
Czy przyznajecie mu rację?
Drugi artykuł, który też zmusza do zastanowienia, to artykuł Jadwigi Kwiek: "Sens i bezsens cierpienia", z serii ABC Psychologii dla seniorów (strona 14). Artykuł zaczyna się tak:
"Różnimy się stosunkiem do własnego cierpienia. Kiedy zapytamy Anglika, jak się czuje, mamy zagwarantowaną odpowiedź: dobrze. Polak na to samo pytanie zareaguje litanią chorób, nieszczęść, krzywd prawdziwych i domniemanych."
To stwierdzenie to najprawdziwsza prawda. W Anglii rozmawia się o przysłowiowej pogodzie. A w Polsce? Czytelnik zapewne zgodzi się z taką opinią autorki:
"Ucieczka przed cierpieniem może doprowadzić do patologii w zachowaniu, chorób psychosomatycznych, a nawet rozpadu osobowości. Nie można i nie należy mylić zgody na tragedię ze skłonnościami do cierpiętnictwa cechującego się gotowością do samoudręczenia, skłonnościami masochistycznymi, wiecznym rozdrapywaniem ran i obnoszeniem się z cierpieniem/chorobami, jak z medalami za najwyższe zasługi."
Również końcowy fragment artykułu może nas wiele nauczyć:
"Osoby z wysokim poziomem lęku oraz ci, którzy nie akceptują samych siebie, mają silne inklinacje do odczuwania karzącej i odrzucającej obecności Boga. U takich osób cierpienie powoduje obniżenie samooceny. Natomiast ludzie akceptujący siebie łatwiej włączają własne cierpienie w obszar osobowości, traktując je jako wyzwanie, służące rozwojowi i samorealizacji, a nie jako karę. Zatem drogą do sensownego przeżycia cierpienia jest praca nad obniżeniem poziomu lęku i zbudowanie realnego, pozytywnego obrazu samego siebie."
Trzeci temat to działania dużych miast na rzecz seniorów. O inicjatywach i pomysłach Poznania pisze m.in. Andrzej Wasilewski w artykule: "Postęp w ogrodzie emeryta" (strona 6) oraz Aleksandra Gracjasz w artykule: "Tu jest mój dom" (strona 10). Działania Krakowa na rzecz seniorów są podsumowane w "Kraków podsumowanie 2018" (strona 11). Gdy się to wszystko przeczyta, to widać, że Wrocław ma jeszcze co nie co do zrobienia. Program TAXI 75+ we Wrocławiu szczęśliwie ruszył, ale Wrocław nie był pierwszym miastem, w którym o tym pomyślano, kliknijcie: TAXI 75+ w Żółtym Parasolu. "Koperta Życia" też już jest, a "Złota rączka" jeszcze czeka na realizację, kliknijcie: Wirtualna Kultura na Kongresie Wrocławskich Organizacji Pozarządowych.
Murek i przyzba. Artykuł Joanny Ciechanowskiej-Barnuś, poznańskiej blogerki, o murku (strona 7), skojarzył się mi z podwórkami, które fotografował Filip Springer, autor słynnej "Miedzianki", kliknijcie: Miedzianka. Historia znikania. O podwórkach, które zainteresowały Filipa Springera, pisałam na blogu "Popowiczanie" w roku 2016,
- kliknijcie: Wrocław od strony podwórka.
- kliknijcie: Kultura podwórkowa,
- kliknijcie: Coś dla miłośników sąsiedzkich spacerów.
Na zakończenie jeszcze raz podaję link do styczniowego wydania Gazety Senior, kliknijcie: Gazeta Senior - wydanie styczniowe.
Uwaga. Ostatnia "choinka" to dzieło Ani z Księża Małego. Piękna. Kliknijcie na zdjęcie. Zdjęcie dostałam w Nowy Rok.
Krystyna - Wirtualna Kultura
Jak zwykle bardzo ciekawe tematy do refleksji. Wirtualna Kultura powinna dostac zloty medal od miasta!!! Pozdrawiam z Paryza
OdpowiedzUsuńTo autorzy artykułów w Gazecie Senior tak inspirują.
UsuńKrystyna
Z ogromną przyjemnością przeczytałam, Krysiu artykuł o Rodzinie Hirszfeldów. Ponieważ bardzo lubię czytać książki biograficzne, zachęciłaś mnie do przeczytania książki pt. „Hirszfeldowie. Zrozumieć krew”, aby dowiedzieć się.....co zadecydowało, że po wojnie Hirszfeldowie zamieszkali we Wrocławiu? Dlaczego Ludwik Hirszfeld nie dostał nagrody Nobla? I kto odkrył i nazwał grupy krwi? Pozdrawiam Basia
OdpowiedzUsuńPS. Jestem świeżo po przeczytaniu dwóch biografii: pierwsza to książka Adama Bieleckiego pt."Spod zamarzniętych powiek", świetna książka opisująca pierwsze kroki w spinaniu na skałkach młodego himalaisty Adama Bieleckiego i późniejszy okres wypraw w Himalaje, Hindukusz i Karakorum".Polecam bo świetna książka dla wszystkich, których interesuje ta tematyka. Uczy przezwyciężania strachu, wielkiej przyjaźni i ogromnej pokory dla dzikiej NATURY. Drugą książką jest biografia Wisławy Szymborskiej " Pamiątkowe Rupiecie" (jestem w trakcie czytania). Książka napisana, inaczej, niż te inne przeczytane prze ze mnie biografie. Książkę tą czyta się tak jakbyś to ty siedziała w fotelu obok pani Wisławy Szymborskiej i po prostu z nią rozmawiała.