wtorek, 14 sierpnia 2018

Co łączy filmowego Indianę Jonesa oraz serial "Wspaniałe stulecie" z opactwem na Ołbinie?


Autorką tego wpisu jest Ela z Sępolna. Jest to jej relacja ze spotkania z serii "Godzina dla Ołbina", które było w siedzibie Żółtego Parasola w marcu 2018. Relacja Eli z prelekcji Pawła Kukurowskiego już na blogu była, ale wskutek pomyłki została usunięta. Dlatego jest opublikowana jeszcze raz.

Opactwo św. Wincentego na Ołbinie – nieistniejący cud Wrocławia. Paweł Kukurowski to kolejny pasjonat historii Wrocławia, „przewodnik detaliczny”, jak już określiliśmy naszych prelegentów podczas pierwszego w ramach Godziny dla Ołbina. Tworzy nam się coraz większa grupa osób, która w odróżnieniu od naukowców: historyków sztuki, archeologów i innych specjalistów w dziedzinie historii oraz licencjonowanych przewodników oprowadzających turystów po Wrocławiu to ludzie, którzy swoja pasję realizują często po godzinach pracy, w czasie wolnym, a w takich miejscach jak siedziba Ołbińskiego Centrum Inicjatyw Lokalnych mogą się podzielić swoją pasja i wiedzą i zarazić innych do dalszego poszukiwania wiedzy historycznej w danym temacie.

Paweł akurat jest też historykiem z wykształcenia, ale w głównej mierze zajmuje się historią himalaizmu, alpinizmu a także historią wojskowości. Skąd więc zainteresowanie i ogromna wiedza Pawła na temat Opactwa Ołbińskiego? Otóż już od dziecka interesował się historią i poszukiwaniem skarbów. Jako 11-letni chłopiec obejrzał film „Indiana Jones-Ostatnia Krucjata”, którego motywem przewodnim jest poszukiwanie przez bohatera Świętego Graala i Paweł pod wpływem filmu postanowił również poszukać skarbów na terenie dawnego Wrocławia. Za cel i miejsce obrał teren nieistniejącego Opactwa na Ołbinie. Zaczął zgłębiać wiedzę na ten temat ( a należy zaznaczyć, że w tym czasie nie było jeszcze internetu), aż po pewnym czasie zapełnił notatkami cztery kompletne notatniki. Czy znalazł skarb? Tego nam nie powiedział, ale z pewnością posiadł ogromną wiedzę na temat samego opactwa, którą nadal zgłębia aż do dziś, co stanowi nieoceniony skarb, którego nikt mu nie odbierze. Może się nim jedynie z nami podzielić.

Nie będę się w tym miejscu rozwodzić na temat historii samego opactwa, gdyż musiałby powstać elaborat na co najmniej kilkanaście stron, jednak w kilku słowach zaakcentuję tylko te fakty i ciekawostki, na które zwrócił uwagę Paweł. Co by było, gdyby Opactwo Ołbińskie nie zostało wyburzone w 1529 roku? Mielibyśmy dzisiaj na Ołbinie największy w Polsce romański kościół średniowieczny, który najprawdopodobniej konkurowałby z powodzeniem z Ostrowem Tumskim i centrum historycznym Wrocławia. Być może byłby to unikat architektury sakralnej na skalę światową? Wystarczy podejść do kościoła św. Marii Magdaleny i obejrzeć portal wmurowany w ścianę kościoła, który pochodzi właśnie w opactwa ołbińskiego, albo obejrzeć jego nieliczne relikty we wrocławskim Muzeum Narodowym i Muzeum Architektury.

Jak w związku z tym wyglądałby dzisiaj Ołbin, jako dzielnica Wrocławia? Opactwo zajmowało dużą powierzchnię w kwartale ulic: Wyszyńskiego, Nowowiejskiej i Prusa (świetną multimedialną wizualizację średniowiecznego Wrocławia i opactwa na Ołbinie możemy oglądać obecnie w Muzeum Miejskim Wrocławia). Być może byłaby to obok Ostrowa Tumskiego druga enklawa życia kościelnego wraz z towarzyszącą jej infrastrukturą. Ale stało się inaczej. Opactwo nie istnieje od niespełna 500 lat i ślad wszelki po nim został zatarty.

Oczywiście natychmiast nasuwa się pytanie: dlaczego opactwo zostało zburzone i zrównane z ziemią? I tutaj Paweł podszedł do tematu z charakterystyczną dla tonu jego wypowiedzi dozą poczucia humoru. Wszystkiemu byli winni Turcy Osmańscy pod wodzą Sulejmana Wspaniałego, znanego nam skądinąd z serialu „Wspaniałe Stulecie”, którzy w roku 1521 stanęli u bram Wiednia i zagrażali dalszą ekspansją na północ i zachód Europy. Tak, tak , w tym czasie zagrażał nam islam i to straszne widmo zagrożenia w mniemaniu ówczesnych obywateli miasta wisiało również nad Wrocławiem. Opactwo znajdujące się poza murami miasta, na przeciwległym brzegu Odry mogło stanowić w przypadku natarcia Turków olbrzymie niebezpieczeństwo dla samego Wrocławia.

Jednak fakt zagrożenia tureckiego był jedynie pretekstem do wyburzenia opactwa. Trzecia dekada XVI w. to czas reformacji wkraczającej do Wrocławia, czas konfliktów na tle religijnym i narodowościowym, tarć pomiędzy katolikami i reformatorami, gdzie katolickie opactwo na Ołbinie było kością niezgody pomiędzy obiema frakcjami. Wygrał obóz reformatorów, zasiadających w Radzie Miejskiej, których decyzją w dniu 14.10.1529 roku rozpoczęła się rozbiórka opactwa. Po czterech tygodniach opactwo zostało zrównane z ziemią. Z czasem na jego terenie zaczęła powstawać dzielnica mieszkaniowa, przedmieście Wrocławia o nazwie Elbing czyli dzisiejszy Ołbin.

Na koniec pozwolę sobie na prywatną dygresję: Paweł z ogromną lekkością i wspomnianym poczuciem humoru nakreślił historię opactwa nazywając m.in. jego fundatora Piotra Włosta cyt. „pierwszym VIP-em w historii Wrocławia”. Do takich VIP-ów należał też niewątpliwie Heinrich Rybisch, cyt. „burzyciel opactwa na Ołbinie”, a opactwo Cystersów w Lubiążu było w czasach średniowiecza cyt. „największą fałszernią dokumentów kościelnych” na terenie Śląska. Pamiętam, że ucząc się historii w szkole, była ona dla mnie zmorą, gdyż musiałam ciągle uczyć się na pamięć niezliczonej ilości dat, nazwisk i faktów. Taki sposób przekazywania wiedzy historycznej, jaki zaproponował Paweł Kukurowski i jego poprzednik Łukasz Migniewicz, opowiadający o szaletach miejskich podczas pierwszego spotkania (obaj historycy z wykształcenia!!!), umiejętność ciekawego łączenia faktów historycznych z teraźniejszością, a także język, jakim się posługują sprawia, że słuchamy tego z ogromna przyjemnością i zainteresowaniem oraz, że taki sposób przekazu skłania nas i motywuje do dalszego zgłębiania i poszukiwania wiedzy w omawianym temacie.


Ela

Postscriptum. Kiedy Opactwo Ołbińskie się doczeka takich opracowań jak to o Lubiążu Kliknijcie: Największe opactwo w Polsce - Lubiąż
Czytaj więcej »

czwartek, 9 sierpnia 2018

Nic dwa razy się nie zdarza?



Tak się składa, że "Wirtualna Kultura" była dwa razy na "Zimnej wojnie" i dwa razy na "Return to the voice". Nic się nie zdarza dwa razy bez przyczyny. Za każdym razem odkrywała coś innego i to było bardzo miłe uczucie.

Za pierwszym razem w "Zimnej wojnie" odkryła "czarne oczka" (kliknijcie: Czarne oczka, co płaczecie), a dopiero za drugim razem doceniła grę Joanny Kulig. Czy Joanna Kulig dostanie Oscara, kliknijcie: 2019 - Oscar predictions? Paweł Pawlikowski, reżyser "Zimnej wojny", otrzymał już nagrodę za najlepszą reżyserię na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cannes i też ma szansę na Oscara.

Film "Zimna wojna" otrzymał główną nagrodę 47. Lubuskiego Lata Filmowego 30 czerwca 2018 w Łagowie. W konkursie brało udział 15 filmów fabularnych. Dwa zdjęcia amfiteatru w Łagowie "Wirtualna Kultura" zrobiła w zeszłym roku. To tam wyświetlano filmy, kliknijcie: Lubuskie Lato Filmowe oraz tutaj: Ogłoszenie wyników LLF 2018. Festiwal w Łagowie to najstarszy polski festiwal filmowy. Odbywa się już od ponad 50 lat.

Na "Return to the voice" Wirtualna Kultura się wybrała z Elą, Danusią i Ulą. Koncert był w katedrze Marii Magdaleny. Idealne miejsce na spektakl, który reżyser Grzegorz Bral nazwał oratorium. "Wirtualna Kultura" cały czas czekała na utwór  "ocielumania ocie", bo miała nadzieję, że za drugim razem dobrze te dwa słowa rozszyfruje, kliknijcie: Szkocja we Wrocławiu. Niestety nie, mimo fantastycznej akustyki w katedrze (na pierwszym spektaklu była w CeTA). Na szczęście pocieszył ją reżyser, który kiedyś powiedział, że zrozumienie tekstu nie jest konieczne. Ważna jest muzyka i ekspresja aktorów. "Wirtualna Kultura" z taką opinią się zgadza. Egzotyczny, niezrozumiały tekst pobudza naszą wyobraźnię i chyba o to chodzi. Przeczytajcie recenzje:
Tym razem "Wirtualna Kultura" skupiła się na pewnej blondynce. Jest nią aktorka Monika Dryl. To ona śpiewa "ocielumania ocie". Podobno jest niezastąpiona. Bez niej spektaklu nie może być. Tak twierdzi Ela. Podobno to powiedział reżyser w jednym z wywiadów. Dla tego jednego utworu "Wirtualna Kultura" jest zdecydowana trzeci raz na spektakl pójść. Brak słów, żeby opisać to niezwykłe wykonanie. Fragment (niestety bardzo krótki) jest na tym filmie, kliknijcie: Return to the voice - trailer.

Aż trudno uwierzyć, że jeden aktor (aktorka) może mieć tyle wcieleń! Tak jest w przypadku Moniki Dryl, która tak jak Joanna Kulig brała udział w "Szansie na sukces": 
Postscriptum 1. O Katedrze Marii Magdaleny "Popowiczanka" pisała w zeszłym roku z okazji 500-lecia reformacji, kliknijcie: Śladami wrocławskiej reformacji.

Postscriptum 2. Ela z Nadodrza znalazła wywiad z Grzegorzem Bralem, w którym on zapowiada premierowe spektakle w roku 2018. Na razie nic więcej na ten temat "Wirtualna Kultura" nie wie. 
Krystyna - Wirtualna Kultura
Czytaj więcej »

wtorek, 7 sierpnia 2018

Pamiątki z wakacji


Kochani spod znaku żółtego parasola, przysyłajcie na adres mailowy "Wirtualnej Kultury" relacje z wakacji w mieście i na wsi. Ona chętnie je na blogu opublikuje!!! W zeszłym roku tak było w Łagowie, znanym z Lubuskiego Lata Filmowego (zobaczcie też zdjęcia powyżej):





Postscriptum. O tegorocznym Lubuskim Lecie Filmowym w Łagowie możecie przeczytać tutaj (kliknijcie): Nic dwa razy się nie zdarza?
Krystyna - Wirtualna Kultura
Czytaj więcej »

niedziela, 5 sierpnia 2018

Trening pamięci w bibliotece

Wrocławianie mają szczęście - Rynek zawsze tętni życiem. "Wirtualna Kultura" czasami zagląda na Rynek, by wypić kawę i myślami wrócić do młodości. Wspomina co i gdzie kiedyś w Rynku było. Do tych miejsc należy były sklep Mody Polskiej i biblioteka. Sklepu nie ma, ale biblioteka jest.

Dolnośląska Biblioteka Publiczna w Rynku 58 ogłasza nabór uczestników V edycji treningu pamięci dla seniorów 60+. Zajęcia będą się odbywały dwa razy w tygodniu od 20 sierpnia do 19 września w poniedziałki i środy, godz. 8:00-9:30. Wymagana jest znajomość obsługi komputera w podstawowym zakresie. Szczegóły, kliknijcie: DBP trening pamięci.

Prowadząca trening Beata Tarnowska to bibliotekarka i trenerka, instruktorka kursów komputerowych dla seniorów w programie Akademia e-Seniora UPC, autorka poradnika dla prowadzących spotkania w ramach Akademii Umysłu® Senior EDU, kliknijcie: DBP - konsultanci i trenerzy.

O V edycji treningu pamięci "Wirtualna Kultura" dowiedziała się od jednej z uczestniczek poprzedniej edycji treningu pamięci. Jej relacja z zajęć brzmi rewelacyjnie. Przy okazji "Wirtualna Kultura" otrzymała od  niej kilka linków:
O ile "Wirtualna Kultura" dobrze zapamiętała, każdy uczestnik zajęć ma do dyspozycji komputer i na  nim wykonuje ćwiczenia. To brzmi bardzo zachęcająco. Na swoich stronach internetowych biblioteka się chwali, że ma 140 komputerów, kliknijcie: DBP. 

Biblioteka prowadzi ożywiona działalność: Europejski Tydzień Języków, Dolnośląskie Spotkania Młodych Czytelników z Pisarzami "Z książką na walizkach", dyskusyjny Klub Książki Podróżniczej „Globtrotter” i inne.

Uwaga. Stare zdjęcia z Rynku możecie zobaczyć m.in. na stronach ZINa "Od matki", kliknijcie: Ewa Głowacka, ZIN "Od matki".

Krystyna -Wirtualna Kultura 
Czytaj więcej »

środa, 1 sierpnia 2018

Gazeta Senior i koperta życia

Ponad dwa lata temu w grudniu 2015 "Wirtualna Kultura" miała okazję jako blogerka "Popowiczanka" poznać Lindę Matus. Wtedy na blogu stowarzyszenia "Popowiczanie" napisała pierwszy raz o "Gazecie Senior", której redaktorem naczelnym jest właśnie Linda Matus, kliknijcie: Poznań czy Wrocław?

W roku 2016 Wrocławska Rada Seniorów przyznała Lindzie Matus zaszczytny tytuł "Przyjaciela Seniora", kliknijcie:Przyjaciel seniora Linda Matus. Taki tytuł zobowiązuje. Linda Matus stale myśli z troską o seniorach, co potwierdza bardzo interesująca i przydatna zawartość Gazety Senior. Dlatego chciałabym Was zachęcić do zapoznania się z sierpniowym wydaniem  miesięcznika "Gazeta Senior" (20 stron), kliknijcie: Gazeta Senior - sierpień 2018.

Jest to świetna okazja, żeby dowiedzieć się, co słychać u seniorów w Warszawie, Krakowie, Poznaniu, Wrocławiu,... Oto kilka pozycji z sierpniowego wydania Gazety Senior:
  • Rozmowa z Krystyną Gucewicz, autorką książki "Notes Krystyny Gucewicz, czyli Fołtyn w śmietanie" wydanej przez Arkady.
  • Dodatek Turystyczny, a w nim ciekawe relacje z zagranicznych wojaży seniorów.
  • RODO - czy szpital może odmówić udzielenia informacji o zdrowiu?
  • Opieka w praktyce - jak polskie gminy radzą sobie z obowiązkiem zapewnienia opieki osobom starszym.
  • Do szkoły by się szło - informacja o psychogerontologii na Uniwersytecie Wrocławskim.
  • Oferty last minute i atrakcyjne rabaty na jesienne wczasy, także rehabilitacyjne.
  • itd
Tytuł jednego z artykułów brzmi "Masz tyle lat, na ile się czujesz". Taka dewiza życiowa "Wirtualnej Kulturze" bardzo odpowiada. Ona ma teraz 16+, mimo że na rejsie statkiem nie była. W artykule "Rejs" na stronie 14  twierdzi się, że jedną z metod zachowania sprawności umysłowej na emeryturze są podróże. Naukowcy są zgodni, że dostarczanie nowych wrażeń w czasie wycieczek zdecydowanie opóźnia rozwój chorób demencyjnych. To wyjaśnia, dlaczego "Wirtualna Kultura" uwielbia wycieczki i sąsiedzkie spacery, kliknijcie: Trening pamięci w terenie.

Mimo tak młodego wieku 16+ wzrok "Wirtualnej Kultury" przyciągnęła strona 19, a na niej wiele pożytecznych informacji dla wrocławskich seniorów. Warto przeczytać artykuły 
  • "Wrocławski trener senioralny",
  • Jacek Sutryk, "Koperta życia dla seniora".
Miasto Wrocław oddaje do dyspozycji seniorów wykwalifikowanych trenerów, pod okiem których starsi mieszkańcy Wrocławia mają szansę rozpocząć przygodę z przyjaznymi dla wieku aktywnościami. W artykule jest podany harmonogram spotkań Trenerów Senioralnych na różnych osiedlach. Na przykład,
  • Ołbin – Park Tołpy – poniedziałek, godz. 16.00: nordic walking, boules, badminton,
  • Ołbin – Zespół Szkół Salezjańskich (boisko) – środa, godz. 15.30: gimnastyka, fitness. 

"Wirtualną Kulturę" szczególnie ucieszył artykuł Jacka Sutryka, Dyrektora Departamentu Spraw Społecznych UM Wrocławia, o kopertach życia. O tej inicjatywie "Wirtualna Kultura" pisała już w czerwcu, kliknijcie: Wirtualna Kultura na Kongresie Wrocławskich Organizacji Pozarządowych. Oto fragmenty artykułu "Koperta życia dla seniora":

"Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej we Wrocławiu w lipcu tego roku rozpoczął projekt społeczny o nazwie „Koperta życia” skierowany do osób starszych, samotnych, przewlekle chorych oraz niepełnosprawnych. Chcemy uświadomić mieszkańców miasta o znaczeniu posiadania, w ogólnie dostępnym miejscu, szczegółowych informacji dotyczących ich stanu zdrowia. „Koperta życia” ma ułatwić służbom medycznym udzielenie pomocy pacjentowi. W praktyce oznacza to nie tylko nieocenioną pomoc w podjęciu szybkiej akcji ratującej życie, ale i zwiększenie codziennego poczucia bezpieczeństwa. Zestaw „Koperty życia” składa się z „Karty informacyjnej” przeznaczonej do uzupełnienia wraz z woreczkiem foliowym z zamknięciem strunowym oraz magnesu (...) 

„Karta informacyjna” zawiera numery telefonów alarmowych oraz informacje dotyczące danych osobowych, przebytych chorób, przyjmowanych leków, wszelkich uczuleń, kontaktów do najbliższych. Chcemy, aby na karcie obowiązkowo znalazł się także podpis lekarza prowadzącego (...) 

Dla wrocławskich seniorów przygotowaliśmy łącznie 50 tysięcy „Kopert życia”. Kolportażem zajmuje się Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej we Wrocławiu. Na terenie Wrocławia „Koperty życia” będą dostarczane z pomocą Wrocławskich Rad Osiedli, Klubów Seniora czy przy okazji organizowanych eventów dla seniorów przez miasto Wrocław, w tym tradycyjnych już „Dni Seniora”. 

Od lipca br. można o nie pytać także podczas zajęć sportowo-rekreacyjnych prowadzonych w ramach projektu „Wrocławski Trener Senioralny” – dodaje Anna Józefiak-Materna, dyrektor MOPS we Wrocławiu."

 Więcej przeczytajcie na internetowych stronach "Gazety Senior", kliknijcie: Gazeta Senior. 

Krystyna - Wirtualna Kultura
Czytaj więcej »

sobota, 28 lipca 2018

Grow Green i Horyzont 2020 na Ołbinie

"Wirtualna Kultura" podwórek na Ołbinie jeszcze dobrze nie zna. Dlatego była bardzo zadowolona, że 26 lipca na spotkaniu w Żółtym Parasolu Krzysztof z Fundacji EkoRozwój pokazywał podwórka z lotu ptaka.

Były to podwórka, które mają być "zazielenione" w ramach projektu Grow Green, finansowanego ze środków innowacyjnego programu ramowego Horyzont 2020, finansowanego przez Unię Europejską, kliknijcie: Grow Green oraz tutaj: Zielony Ołbin.

Jak już wiecie, partnerami projektu są Gmina Wrocław, Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu, stowarzyszenie Żółty Parasol, Agencja Rozwoju Aglomeracji Wrocławskiej. Realizatorem konsultacji jest Fundacja EkoRozwoju wspomagana przez projektantów z biura Dworniczak architektura krajobrazu, kliknijcie tutaj: Zazieleńmy wspólnie Ołbin.

Bardzo ważnym elementem projektu Grow Green jest zaangażowanie w niego samych mieszkańców, którzy wspólnie z architektami krajobrazu, urbanistami i naukowcami mają opracować rozwiązania najlepiej dopasowane do potrzeb lokalnych społeczności. Mikrozieleń (zielone ściany i dachy, ogródki kieszonkowe itp) poza poprawą estetyki ma wpływ również na polepszenie warunków środowiskowych i klimatycznych oraz poprawę jakości życia mieszkańców.

Na czwartkowym spotkaniu z mieszkańcami podsumowano efekty konsultacji przeprowadzonych przez EkoRozwój. Krzysztof z EkoRozwoju był bardzo z efektów zadowolony. Na podłodze artystycznie porozrzucał zdjęcia różnych form zazielenienia. "Wirtualna Kultura" niestety ich nie zapamiętała. Chyba było ich 12, bo tyle jest zdjęć na podłodze.

Oto, co "Wirtualna Kultura" zapamiętała z analizy Krzysztofa:
  • W konsultacjach wzięło udział około 300 mieszkańców, 270 wypełniło ankiety. 
  • Na niektórych podwórkach nie było jednomyślności co do koncepcji zmian. Pojawiały się różne pomysły. Każdy pomysł jest ważny. 
  • Różne też były zdania na temat proponowanych form zieleni. 
  • Mieszkańcy wspominali, jak ich podwórka kiedyś wyglądały. 
  • Na jednym z podwórek - tym z instalacją "zielony nieskończony", kliknijcie tutaj: Zielony nieskończony oraz tutaj: Coś dla miłośników sąsiedzkich spacerów - mieszkańcy sami podwórko już zazieleniają. 
  • Niektórzy mieszkańcy oczekują, że zazielenienie podwórek będzie sprzyjało integracji sąsiedzkiej.
Mimo, że projekt Grow Green ma charakter naukowy (nieinwestycyjny), to są fundusze na realizację propozycji mieszkańców. Jak myślicie, co za pół miliona złotych można zrobić na jednym podwórku?

Po wakacjach będzie drugi etap konsultacji. Mieszkańcy będą oceniać propozycje sposobu "zazielenienia" przygotowane przez fachowców na podstawie ankiet i konsultacji. Chyba wszyscy czekają na zielone śmietniki. Potem nastąpi realizacji "zazielenienia", a na końcu naukowa ocena, jak to wpłynie na poprawę parametrów klimatyzacyjnych itp. Zatem długa jest droga to finału projektu Grow Green.


Horyzont 2020 to bardzo duży program badań naukowych finansowanych przez Unię Europejską. Słowem kluczowym jest "innowacyjność". W kwietniu 2018 była debata na temat finansowania badań naukowych w Unii Europejskiej, zorganizowana w Domu Europy przy ulicy Widok, kliknijcie na dwa zdjęcia powyżej i tutaj: Relacja z debaty "Z widokiem na finansowanie badań naukowych". Debata była bardzo interesująca. "Wirtualna Kultura" w niej uczestniczyła, ale tylko jako słuchaczka. W debacie wzięło udział około 100 osób. To bardzo dobrze świadczy o zainteresowaniu wrocławian badaniami naukowymi.

Krystyna - Wirtualna Kultura
Czytaj więcej »

czwartek, 26 lipca 2018

Z szafy "Wirtualnej Kultury"

Jak już wiecie, "Wirtualna Kultura" spotkała się z Lettą Shtohryn i Agnieszką Marcinowską w związku z projektem "Garderoba wspomnień", kliknijcie tutaj: Projekt "Garderoba wspomnień". Z maila, który wtedy otrzymała od Agnieszki, wynikało, że Letta zbiera ubrania wrocławian, które

"(...)  dla niej są niczym naczynia - jednocześnie zakrywają i odkrywają ciała w nich się znajdujące. Są ramą i świadkiem okresów dobrobytu lub ubóstwa, a także swego rodzaju schronieniem i osłoną w czasach istotnych zmian (...)".
    Taki opis roli odzieży był dla "Wirtualnej Kultury" zaskoczeniem. Ona nigdy się nie zastanawiała nad rolą ubrań. Dlatego od razu zgodziła się na spotkanie z Lettą Shtohryn i Agnieszką Marcinowską, bo chciała poznać spojrzenie artystki na tak przyziemne rzeczy jak "ciuchy". Niestety artystka była tajemnicza i "Wirtualna Kultura" będzie musiała poczekać do listopada, żeby się dowiedzieć, jaką instalację artystyczną można z ubrań zrobić.

    Letta Shtohryn to artystka tworząca w różnych mediach – od instalacji rzeźbiarskich po sztuki performatywne. Urodziła się na Ukrainie dwa tygodnie po katastrofie w Czarnobylu. Ma wykształcenie w obszarze filozofii oraz nauk społecznych (Uniwersytet w Wiedniu), a także fotografii (Vienna Art School). Chociaż wciąż migruje pomiędzy Maltą, Reykjavikiem, ukraińskimi wsiami i dziką Arktyką, postanowiła tymczasowo osiąść w Valletcie, kliknijcie: Letta Shtohryn: garderoba wspomnień.

    Wirtualna Kultura" nie jest laikiem, jeśli chodzi o instalacje artystyczne. Ona kiedyś z Marysią ze Szczepina bardzo dokładnie obejrzała wystawę na Kozanowie i wie, że artyści chętnie do pracy wciągają wrocławian:
    Dlatego jest pewna, że projekt "Garderoba wspomnień" skończy się sukcesem. Letta chętnie słuchała opowieści "Wirtualnej Kultury" o sukienkach z szafy wspomnień i pierwszym pierścionku. Jednak nie wiadomo, czy coś z tego artystce się przyda do realizacji projektu.


    Na pierwszym zdjęciu z roku 1961 "Wirtualna Kultura" jest w sukience uszytej ręcznie na podstawie wykroju z Burdy. Na drugim zdjęciu z pierwszej połowy lat siedemdziesiątych "Wirtualna Kultura" ma granatową garsonkę w kwiatki. Kaszmirową garsonkę uszyto w słynnym wtedy zakładzie DANA ze Szczecina. Kliknijcie na zdjęcia, żeby je powiększyć.

    Poniższe pytania się zrodziły w głowie "Wirtualnej Kultury" po spotkaniu z Lettą i Agnieszką:
    • Czy macie w swojej szafie jakiś ciuch tylko dlatego, że on się Wam kojarzy z jakimś wydarzeniem? 
    • Ile pamiętacie dni, o których wiecie, jak byliście wtedy ubrani? 
    • Czy każdy rodzi się artystą? 
    Skoro artyści mogą tworzyć instalacje artystyczne przy współudziale wrocławian, to dlaczego "Wirtualna Kultura" nie mogłaby pisać wpisów na blogu przy pomocy czytelników? Mam nadzieję, że przyznacie jej rację i przyślecie odpowiedzi na trzy powyższe pytania, a ona z tego zrobi wpis.

    Uwaga. Srebrny pierścionek z ametystem, który jest na pierwszym zdjęciu, "Wirtualna Kultura" kupiła w roku 1962 i do tej pory go ma.
    Krystyna - Wirtualna Kultura
    Czytaj więcej »

    wtorek, 24 lipca 2018

    Projekt "Garderoba wspomnień"

    "Wirtualna Kultura" postanowiła Was przekonać, że i Wy możecie współtworzyć dzieła artystyczne i być inspiracją dla artystów. Zaraz się dowiecie, jak to możecie zrobić.

    Pewnego lipcowego ranka "Wirtualna Kultura" otrzymała propozycję podzielenia się wspomnieniami dotyczącymi odzieży. Strasznie się jej to spodobało, bo o "ciuchach" to ona lubi rozmawiać. Chodziło o wsparcie projektu Letty Shtohryn "Garderoba wspomnień", który ona realizuje podczas swojej rezydencji w stolicy Dolnego Śląska.

    Pobyt Shtohryn we Wrocławiu jest możliwy dzięki współpracy Strefy Kultury Wrocław, programu Blitz, Fundacji Valletta 2018 oraz Arts Council Malta w ramach programu AIR Wro:
    Letta Shtohryn to artystka sztuk wizualnych pochodząca z Ukrainy i mieszkająca w maltańskiej Valletcie. Proces zbiórki wrocławskich ubrań, zainicjowany przez Shtohryn, jest częścią badania historii Wrocławia na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci. Istotną rolę w tych badaniach odgrywają skomplikowane historie wrocławian związane m.in. z przesiedleniami i poszukiwaniami nowego domu.

    Z ubrań i tkanin mieszkańców Wrocławia artystka zamierza stworzyć instalację artystyczną, której będą towarzyszyć wspomnienia wrocławian związane z ubraniami. Więcej na temat projektu "Garderoba wspomnień" możecie się dowiedzieć z jej wywiadu (kliknijcie):  Letta Shtohryn - wywiad (wersja angielska i polska). Finał projektu i prezentacja jego efektów będą w listopadzie 2018. Dokładny termin i miejsce będą podane wkrótce na stronach programu AIR Wro, kliknijcie: AIR Wro.

    Oto przepis na wsparcie projektu "Garderoba wspomnień":
    • Możecie przekazać elementy odzieży. Zbiórka trwa nieprzerwanie w "Barbarze" przy ulicy Świdnickiej. Przedmioty przekazane przez Was zostaną wykorzystane do produkcji dzieła artystycznego i nie będą podlegać zwrotowi, w związku z czym musicie podpisać odpowiednie oświadczenie, zobaczcie tutaj: Garderoba wspomnień - oświadczenie.
    • Możecie wypełnić anonimową ankietę, w której możecie opisać swoje wspomnienia związane z odzieżą i odpowiedź na pytania artystki dotyczące tej odzieży, kliknijcie: Garderoba wspomnień - ankieta. Wypełnienie ankiety jest bardzo łatwe i nie zajmie Wam dużo czasu. Możecie też przekazać zdjęcie garderoby, o której napiszecie w ankiecie.
    "Wirtualna Kultura" już się spotkała z Lettą Shtohryn i Agnieszką Marcinowską, koordynatorką projektów w ramach programu AIR Wro prowadzonego przez Strefę Kultury Wrocław. Przez godzinę gadały i gadały o ciuchach z czasów młodości "Wirtualnej Kultury". Więcej na ten temat dowiedziecie się z  następnego wpisu.

    Letta i Agnieszka są na zdjęciu powyżej. Kliknijcie na zdjęcie, żeby je powiększyć.

    Krystyna - Wirtualna Kultura
    Czytaj więcej »

    poniedziałek, 23 lipca 2018

    Odkrywanie arcydzieł literatury na nowo


    Po sąsiedzkim spacerze po Brochowie "dla zdrowia" przyszedł czas na coś "dla duszy". Jak już wiecie, nasi ukochani aktorzy czytają dla nas, kliknijcie: Aktorzy czytają arcydzieła. Na tym czytaniu w Centrum Kongresowym przy Hali Stulecia nie mogło zabraknąć "Wirtualnej Kultury".

    W ostatnią niedzielę po Kapuścińskim, Lemie i Gombrowiczu przyszła kolej na Josepha Conrada. O twórczości Conrada rozmawiali Wojciech Chmielarz, Ireneusz Grin i Magdalena Heydel. Fragmenty książki Conrada "Jądro ciemności" czytał Robert Więckiewicz.

    Słuchanie Roberta Więckiewicza, czytającego fragmenty książki Conrada, wyzwalało w "Wirtualnej Kulturze" lawinę wrażeń - aż w duszy grało. Jego głos idealnie pasował do roli Marlowa, kapitana parowca:
    Emocje były stopniowane tak sprytnie, że "Wirtualna Kultura" nie mogła się doczekać, kiedy Marlow wreszcie dotrze do Kurtza, aby go uratować. Tymczasem okazało się, że Marlow chciał przede wszystkim usłyszeć głos Kurtza. Coś takiego mógł wymyśleć tylko Conrad.

    Więckiewicz zrobił pokazową lekcję, jak czytać na głos, żeby zachęcić innych do przeczytania książki. Fantastycznie swoim głosem podkreślił przepiękny język Conrada. Fragment opisujący relacje z wizyty Marlowa w gmachu dyrekcji spółki handlowej, posiadającej statki żeglujące po rzece Kongo, oczarował "Wirtualną Kulturę" bez reszty. Opis sekretarek (robiły cały czas na drutach) był fantastyczny.

    Magiczny głos Więckiewicza nie uśpił czujności "Wirtualnej Kultury". Ona bardzo uważnie i z wielkim podziwem obserwowała, jak on od niechcenia rzucał na podłogę przeczytane kartki. To był prawdziwy majstersztyk. Niestety nie mogła zapytać aktora, skąd się wziął ten pomysł na artystyczne rzucanie kartek na podłogę, bo Robert Więckiewicz był oblegany przez fanów. Każdy chciał mieć z nim zdjęcie na szkolnej ławce.

    Zanim Robert Więckiewicz zaczął czytać (a czytał około 80 minut), była "lekcja" o życiu i twórczości Josepha Conrada. W roli uczniów wystąpili:
    Ich nauczycielem był Ireneusz Grin, pomysłodawca m.in. "Zakazanych lektur", kliknijcie: Ireneusz Grin - Wikipedia. Kliknijcie na zdjęcie powyżej.

    "Lekcja" była pełna wiedzy, którą warto posiadać. Tego nie da się opisać na blogu. "Wirtualna Kultura" chłonęła wszystko z zachwytem:
    • bardzo ciekawe fragmenty z życiorysu Josepha Conrada, kliknijcie: Culture.pl - Józef Teodor Konrad Korzeniowski,
    • przykłady popularności i znaczenia twórczości Conrada na całym świecie,
    • mało chyba znane historyczne tło książki Conrada "Jądro ciemności" - Kongo prywatne państwo króla Belgii Leopolda II, 
    • zasługi Żeromskiego dla popularyzacji Conrada i o co miała pretensje Orzeszkowa, 
    • motywy twórczości Josepha Conrada w grach komputerowych, filmach, trillerach,
    • uwagi, dlaczego na nowo tłumaczy się książki,
    • wpływ gobalizacji na przekłady książek,
    • itd
    Robert Więckiewicz czytał "Jądro ciemności" Conrada w przekładzie Magdaleny Heydel. W tekście pojawiły się takie słowa jak: facet, koncern, kontrakt, grzejnik, pracodawcy. "Wirtualna Kultura" postanowiła sprawdzić, czy autorzy innych przekładów "Jądra ciemności" też tych słów używali.

    Krystyna - Wirtualna Kultura
    Czytaj więcej »

    niedziela, 22 lipca 2018

    Brochów - osiedle kontrastów

    "Wirtualna Kultura" od kilku lat tropi lokalne (oddolne) inicjatywy. Dlatego z Alą z Popowic i Basią z Gaju wybrała się na sąsiedzki spacer po Brochowie w upalne sobotnie przedpołudnie. Wróciła bardzo zadowolona i chce tam jeszcze raz pojechać. Poznała dzielnicę kontrastów i wspaniałych ludzi, którym na sercu leży dobro osiedla.

    Ołbin ma Żółty Parasol, a Brochów "Made in Brochów". Tylko pozazdrościć.

    "Wirtualna Kultura" była na Brochowie pierwszy raz. Ala i Basia podziwiały, ile się na Brochowie zmieniło na plus od czasu ich poprzedniej wizyty. Brochów był kiedyś nazywany osiedlem spadających balkonów. Teraz uwagę zwracają kolorowe odnowione budynki. Niestety czasami tylko połowa budynku jest wyremontowana (zobaczcie dwa zdjęcia poniżej). Kliknijcie na zdjęcia, żeby je powiększyć.

    Ala i Basia były bardzo zainteresowane architekturą Brochowa . Wymieniały też uwagi na temat muru pruskiego. "Wirtualnej Kulturze" podobała się zieleń i spokój. Na Brochowie mieszka się chyba zdrowo.



    Wirtualna Kultura" się zagapiła i nie wie, który z poniższych bloków składa się z trzech (?) domów wybudownych w różnych "epokach":


    Po Brochowie oprowadzał wrocławian lokalny miłośnik Brochowa i znawca jego kolejarskiej historii Piotr Gaglik. Towarzyszyły mu dwie osoby ze Strefy Kultury Wrocław. Opowieści Piotra, który mieszka na Brochowie od lat sześćdziesiątych, były bardzo ciekawe i szczegółowe:
    • budowa prywatnej linii kolejowej  Wrocław - Oława (jechało się tylko 27 minut),
    • Pałac Augustianów (już go nie ma),
    • dworzec kolejowy z roku 1896 - ładnie odnowiony,
    • domy dla kolejarzy i ich różny standard,
    • tzw. "czerwne" budynki, 
    • specjalne czarne tynki na kamienicach,
    • łaźnia - ma już okres świetności za sobą,
    • mural - niestety w zaniedbanym otoczeniu (szkoda), 
    • przedogródki (to dopiero jest ciekawostka!) - zobaczcie przedostatnie zdjęcie.





    Jest jeszcze dużo na Brochowie do zobaczenia następnym razem. Podobno labirynt w parku  to najprawdziwsza plątanina wąskich grabowych "korytarzyków" -  niektórych "ślepo" zakończonych – prowadząca do pamiątkowego kamienia i dębu. Więcej przeczytajcie tutaj (kliknijcie): Brochów - Wikipedia. 

    W roku 2014 na internetowej platformie Gminy Wrocław ukazała się informacja o projekcie "Made in Brochów", kliknijcie:

    "O projekcie zaś mówią, że jego celem jest stworzenie na Brochowie pozytywnego klimatu, przede wszystkim dla zamieszkujących osiedle rodzin z dziećmi. To oddolna inicjatywa, w ramach której mieszkańcy pragną działać na rzecz lokalnej społeczności. Znakiem charakterystycznym projektu „Made in Brochów” jest kod kreskowy z numerem kierunkowym Wrocławia oraz numerami autobusów, które dojeżdżają na Brochów."

    Pięć wspaniałych mieszkanek Brochowa powołało Fundację "Made in Brochów", kliknijcie: Fundacja "Made in Brochów" oraz tutaj: Made in Brochów - Facebook. Fundacja m.in. organizuje imprezy w ramach programu "Sąsiadujemy", który jest kontynuacją programu "Wrocław - wejście od podwórka", realizowanego w ramach Europejskiej Stolicy Kultury w roku 2016, kliknijcie: Sąsiadujemy na Brochowie. Dwie bardzo sympatyczne panie z Fundacji zapraszały uczestników dzisiejszego spaceru sąsiedzkiego po Brochowie do wzięcia udziału w biesiadzie z potańcówką i w grze miejskiej.

    Biesiada z potańcówką, 28.07.2018, godz. 19.00, Podwórko przy ul. 3 Maja 12.

    Czas dzielony wspólnie to coś, czego bardzo brakuje nam na co dzień. Jest zatem plan na sobotni, lipcowy wieczór… Niech ten dzień będzie świętem nas wszystkich. Spotkajmy się o zmierzchu na podwórku przy ogromnym stole biesiadnym, zastawionym potrawami z naszych domów. Pożartujemy wspólnie, wymienimy się uwagami na temat sytuacji światowej gospodarki. Potem wymyślimy przyśpiewki, wzniesiemy toasty… i pobawimy się przy muzyce na żywo romskiego zespołu Romani Bacht. Będzie wesoło, kolorowo, energetycznie i… sąsiedzko!!!

    Rodzinna gra miejska „Gdzie jest Brochuś?”, 08.09.2018, godz. 11.00, Park Brochowski, przy fontannie.

    Czy wiecie, że na Brochowie mieszka smok? Brochuś, smok ziejący ogniem, najstarszy i jednocześnie najbardziej cukierkolubny mieszkaniec Brochowa, od XVIII w. na diecie vege, wciąż czynny zawodowo. Wszystkich śmiałków, którym niestraszne spotkanie z gromko pochrapującym smokiem, zapraszamy na poszukiwania jego miejsca zamieszkania. Cukierki schowamy na wszelki wypadek głęboko w kieszeniach i podążymy śladami Brochusia, który odkryje przed nami dawny Brochów. To przygoda dla dużych i małych, pełna wyzwań, zagadek i niespodziewanych zwrotów akcji.

    Sąsiedzkie spacery, Więcej informacji o spacerach oraz ich terminach (kliknijcie): Sąsiedzkie spacery. Następne spacery po Brochowie będą 1 i 29 września, a po Ołbinie 25 sierpnia i 22 września 2018. Nie przegapcie tych terminów!!! Miejsce startu spacerów na Brochowie jest niedaleko końcowego przystanku autobusu 125 obok fotoplastykonu. Jak fotoplastykon wyglądał dwa lata temu, możecie zobaczyć tutaj (kliknijcie): ESK 2016 - fotoplastykon na Brochowie.

    Postscriptum. O jednym z sąsiedzkich spacerów na Ołbinie możecie przeczytać tutaj (kliknijcie): Coś dla miłośników sąsiedzkich spacerów, a o drugim spacerze po Brochowie tutaj: Brochów jest kochany - spacer sąsiedzki.

    Krystyna - Wirtualna Kultura
    Czytaj więcej »