Sensacja dnia! Nie uwierzycie! Konkurs "Kiedy zaczyna się starość?":
jednak się odbył, bo wpłynęła jedna praca konkursowa.
Dwie godziny temu Iwona Włodarska zadzwoniła do Wirtualnej Kultury zbulwersowana faktem, że dzisiaj na Dominikańskiej w sekretariacie Wrocławskiego Centrum Rozwoju Społecznego nie chciano przyjąć jej pracy konkursowej. Prośby, naciski i telefony nic nie dały. O konkursie nic tam nie wiedziano.
Rozżalona autorka wróciła do domu z niczym. Nie wiedziała, że pierwszego kwietnia o godzinie 21:47 Wirtualna Kultura napisała, że konkurs był żartem prima aprilis. Są ludzie, którzy Wirtualnej Kulturze wierzą bez granic.
Zgodnie z dzisiejszym wpisem:
Wirtualna Kultura poprosiła Iwonę o przysłanie pracy i zdjęcia. Obiecała rekompensatę za straty moralne.
Oto list Iwony Włodarskiej:
Droga Krystyno,
Niniejszym, czyli 2 kwietnia 2025 r. przekazuję na Twoje mailowo-blogowe ręce pracę na wymieniony w tytule postu temat. Ponieważ starość nie opuszcza mnie ani na chwilę, podpowiedziała mi, co, jak i ile mam pisać. Z wrodzonej przekory zlekceważyłam wymóg formalny dotyczący minimalnej liczby stron.
Liczę na potraktowanie mnie po znajomości urbanistycznej, jak wiadomo Gądów i Popowice leżą w zachodniej części naszego grodu. To też z utęsknieniem oczekuję publikacji mego skromnego dzieła, tudzież stosownej nagrody. Może to być ew. nagroda pocieszenia, szarlotka czy coś w tym guście ... Byle z Tobą!!!
Na wszelki wypadek dołączam w miarę aktualną fotkę, którą wyślę na WhatsAppa.
Z wiosennym pozdrowieniem,
Iwona Włodarska
Praca konkursowa
Iwona Włodarska, rocznik 1955, Wrocław
„Kiedy zaczyna się starość?”
Starość się nie zaczyna. Jest w nas zakodowana, uśpiona, ale – tak myślę – dostajemy ją w pakiecie już przy urodzinach. Gdy byłam dzieckiem, bardzo chciałam być stara, starsza. W wyobrażeniu mądrzejsza, z zasobami wiedzy, prawdziwsza. Być dziewczynką, której więcej wolno. Która potrafi lepiej i szybciej, nie traci czasu na dzieciństwo.
Może dlatego, że w tamtych latach, jako najstarsza w grupie kuzynów, dostawałam zadanie „spacyfikować tę grupę rozrabiaków”? Otaczali mnie ludzie dorośli i wręcz starzy. Nie bałam się jednak ich wyglądu, zapachu, dziwnych przyzwyczajeń. Obserwowałam i, z pewnością nieświadomie, zapamiętywałam ich powiedzonka, jakieś podstawowe życiowe frazy. Mimo dziecięcej głowy czułam, że mają coś najważniejszego do powiedzenia. Ale – jak większość małolatów – nie o wszystko zdążyłam zapytać.
Jeden dziadek umarł przed moim urodzeniem, drugiego pożegnałam mając osiem i pół roku. Spontanicznie gromadzone ułamki opowieści seniorów, porozrzucane w szufladkach mojej pamięci, dopiero po latach „wypłynęły”. Chronię je niby bezcenne koraliki tej osobistej sztafety pokoleń.
Nauczyłam się też, jak wytrwale pracować, dążyć wyżej, zwyczajnie lubić życie, zwierzęta i otoczenie. Jak świętować i pokonywać focha. Słowem mapę pt. „Jak wygląda dojrzałość i starość” miałam ze sobą bardzo wcześnie.
Mam wymyślony dla siebie model własnej starości – aktywnej, otwartej na nowości, nie gorzkiej, a raczej w nurcie kabaretu i autoironii. Zresztą tak było w całym moim dotychczasowym życiu – przeplatanka fajnych okresów i pełnych udręk i koszmarów. Niwelowanych śmiechem i dystansem oraz relacjami, które zawsze pomagały podgoić rany.
Miesiąc temu skończyłam 70 lat. Mając wiedzę i doświadczenie 40-letniej pracy w zawodzie urbanisty, będąc matką trójki dzieci i babcią jednego wnuka, jasno widzę potrzeby seniorów w użytkowaniu tzw. świata, także naszego miasta. Trzeba wyprzedzać swój czas przynajmniej na miarę możliwości decydentów.
Starzy ludzie mniej potrzebują przewodników i modnych objaśniaczy. Mamy swoje doświadczenia, wystarczy nas posłuchać. Raczej szukamy ulgi, wygody dla naszych niepełnych sprawności. Wyrozumienia dla upierdliwości i skołatanych głów. Szukamy swoich kątów, zaprzeczamy przezroczystości. Chcemy po prostu, żeby nasz czas ostatniego etapu nie został zmarnowany. Żeby mieć równe chodniki, różne możliwości dbania o swoją kondycję, żeby nie stać w kolejce na konieczne badania. Oddychać lepszym powietrzem i nie narzekać na komunikację publiczną.
A kiedy zaczęła się moja starość? Kiedy uświadomiłam sobie, że można udać się do tylnego rzędu? Banalna odpowiedź: gdy mogłam wypuścić swoich „uczniów”, ponieważ mieli już skrzydła.
Jeszcze dla wyjaśnienia. Przodkowie z obu stron byli zdecydowanie długowieczni. Moja Babcia Pelagia Miller-Sztefko dożyła do 107 lat. Miała trudne, ciekawe, wręcz bohaterskie życie. Umarła w Walentynki 2016 roku, jako najstarsza wtedy mieszkanka województwa świętokrzyskiego. Jest dla mnie wzorem.
Uwaga. Na pierwszym zdjęciu jest Iwona Włodarska pierwszego kwietnia 2025. Na drugim w dniu swoich 70tych Urodzin.
Iwona jest już znana czytelnikom bloga:
Dodatek. Blog Popowiczanie, który Wirtualna Kultura prowadziła od września 2015 do marca 2018:
Krystyna - Wirtualna Kultura